niedziela, 3 stycznia 2016

(Recenzja) Projekt 24h - Antologia 24 Hour Comics Day - Gdańsk 2013

Doprawdy dość specyficzny jest sposób wydawania przez Edu Art Media antologii komiksów powstałych w ramach "24 Hour Comics Day". W 2014 roku otrzymaliśmy zbiór, który powstał w 2012, a w tym roku na rynku ukazał się tomik z pracami stworzonymi dwa lata temu. Taka delikatna obsuwa w czasie, ale w sumie dobrze, że otrzymaliśmy kolejną publikację.








W kwestii przypomnienia, "24 Hour Comics Day" to projekt, który zakłada stworzenie dwudziestocztero-stronicowego komiksu w ciągu jednego dnia. Wydawana przez Edu Art Media antologia zbiera najlepsze (według wydawcy) prace. Sam projekt jest naprawdę zacny i stanowi ogromną zaletę zbioru, który niejako lawiruje pomiędzy zinami a komiksowymi tomikami. Pomysł na "zawody", w których uczestnicy tworzą komiks, w zaproponowanej przez organizatora tematyce, przez zaledwie kilkadziesiąt godzin również jest tym z gatunku pozytywnych. Oczywiście niesie to ze sobą zagrożenie, choćby w postaci tego, że prace nie będą na tyle dopieszczone, na ile chcieliby je widzieć komiksiarze lub czytelnicy. Tak czy inaczej z przyjemnością obserwuje się tego typu "wolno - stylowe" zawody, nawet jeśli ich efekt nie jest do końca tym, na co liczyliśmy. Gwoli ścisłości, tematem przewodnim prac zebranych w zbiorku były kobiety.



Niestety warto na wstępie zaznaczyć, że komiksy z roku 2013 są sporo słabsze od tych, które do rąk czytelników trafiły w roku ubiegłym. W przeciwieństwie do kilku zeszłorocznych, tym razem nie zapadają one na dłużej w pamięć i to najpoważniejszy zarzut, który tyczy się ogółu prac (a jest ich osiem). Podczas, gdy poprzednio na duże wyróżnienie zasłużył choćby Łukasz Obłażewicz, który dał się poznać jako bardzo dobry rysownik, tak w tegorocznej edycji (czyli 2013 według koncepcji wydawców) nie bardzo mam kogo wskazać jako postać numer jeden całej antologii. Jest to może o tyle nietypowe, że przecież po raz drugi z rzędu w tomiku znajduje się miejsce choćby dla Tomasza Grządzieli, będącego twórcą już uznanym w polskim światku komiksowym. Rysownik i scenarzysta "Ostatniego Przystanku", który był jednym z lepszych ubiegłorocznych komiksów w Polsce, tym razem wypadł nieco słabiej. Być może zabrakło czasu, być może pomysłu, ale historia o Serze, która chce zostać władcą świata nie porywa. Rysunki też są jakby zbytnio uproszczone, nawet jak na założoną przez Grządzielę koncepcję.



Jeśli tak znane nazwisko nie wyniosło zbioru na wyższy poziom, to na kogo tym razem można liczyć? Scenariuszowo najlepiej wypada historia Natalii Żuk, która zaprezentowała może już nieco oklepaną fabułę, ale mimo wszystko składną i niosącą "coś" ze sobą. Bohaterka opowieści to dziewczyna, która szuka sposobu na samą siebie, z początku idzie jej to nieco topornie, gdyż opiera się ona na tym, co myślą inni, ale w ostateczności znajduje drogę do wykreowania swojej osoby. Graficznie jest natomiast mocno szkicownikowo, i choć ma to swój urok, to jednak w kategorii piękności uznać się tego nie da.

Dość podobnie do tematu podszedł Michał Haase, który również postacią swojej historii uczynił kobietę, która nie potrafi wyrazić "swojego ja". Idzie na łatwiznę, kopiując pomysły innych. Z drugiej jednak strony, chcąc zaistnieć w męskim, komiksowym światku, skazana jest na przepychanie się w nim łokciami. Szybko okazuje się, że kopiowanie innych, gdy nie jest to styl nam odpowiadający, nie przynosi rezultatów, o czym przekonuje się bohaterka historii Haase. Obydwa komiksy łączy czytelne przesłanie czy motto, wyróżniające je na tle pozostałych sześciu historii.
Z zupełnie innego powodu wyróżnia się natomiast komiks Henryka. Jego bohaterami są mianowicie...Moebius i Mignola, którzy trafiają do umysłu kobiety. Przygoda jest szalona, możecie mi wierzyć. Według mnie jest to też chyba najciekawszy komiks pod względem graficznym. Interesująco skadrowany, z udaną grą światłocieniem, przez co zyskuje na dynamice, sprawia, że ogląda się go z przyjemnością.



Te trzy komiksy w moim przekonaniu wyróżniają się na tle pozostałych, ale mimo wszystko nie są to historie mocne na tyle, aby do nich wracać czy specjalnie o nich pamiętać. W antologii z 2014 roku zabrakło może trochę humoru czy charyzmy poszczególnym twórcom, która sprawiłaby, że ich historie wybiłyby się ponad przeciętność. Jednak można było doszukać się utworów kontrowersyjnych, jak komiks Karola Kutrasika, urozmaicających nowele w zbiorze. W wypadku niniejszej antologii całość nieco zlewa się w jedno, przez co część osób nie zapamięta z niej za wiele.



I choć z recenzji płynie dawka pesymizmu, to jednak trzeba podkreślić, że w dużej mierze w antologii znajduje się miejsce dla twórców mniej znanych czy wręcz debiutantów, a i zadanie, które przed nimi postawiono nie należy przecież do najłatwiejszych. Co prawda temat "kobieta" jest terminem bardzo rozległym, co zresztą daje się odczuć w tym tomiku, ale zaledwie jeden dzień na stworzenie swojej pracy utrudnia zadanie. Koncepcja i samo założenie "24 Hour Comics Day" jest wymagającym wyzwaniem i mocno mu kibicuje. Choć tym razem nie wyszło to idealnie, to będę czekał na kolejną odsłonę.

Projekt 24h - Antologia 24 Hour Comics Day - Gdańsk 2013

Wydawnictwo: Edu Art Media
Okładka: Jakub Babczyński
Seria: Projekt 24h
Liczba stron: 212
Format: A5
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
Wydanie: I
Data wydania: 10.2015
Cena: 32 zł
Tekst opublikowano pierwotnie na portalu paradoks.net.pl



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz