poniedziałek, 20 maja 2013

(Recenzja) Coś na progu #6

Pierwszy raz na Coś na progu natknąłem się podczas ubiegłorocznego MFKiG w Łodzi. Stanowisko z czasopismem ustawione było zaraz obok miejsca, gdzie zakupić można było – premierowo – trzeciego Blera. Miałem wówczas w rękach nawet dwa pierwsze numery gazety, ale nie zdecydowałem się na zakup... żałuje.









Minęło bowiem trochę czasu, w Empikach jest już numer szósty, a ja głównie za sprawą Projektu Tequila postanowiłem sprawdzić najnowszy egzemplarz, co było posunięciem ze wszech miar słusznym. Choć nie do końca każdy z działów jest tym co mnie interesuje (np. Strefa gier) to artykuły napisane są na tyle ciekawie, że nawet taki laik jak ja przeczyta je z zaciekawieniem.



Każdy numer „Cosia” podzielony jest na podrozdziały o czym już przed chwilą wspomniałem. Są to kolejno:

- Temat numeru,
- Proza/Poezja
- Strefa kryminału
- Varia,
- Komiks,
- Strefa gier,
- Esej/Felieton

W najnowszym numerze głównym zagadnieniem jest postapokalipsa, ukazana w różnorodny sposób - od filmu (Mad Max), poprzez literaturę (uniwersum Metro), a kończąc na komiksie (Barb Wire) czy anime. Tekst zostały dobrane świetnie, ukazują ogromną ich różnorodność, a także to na jak wiele sposobów można podjąć się zaprezentowania tego typu tematyki. Z racji osobistych zainteresowań moimi faworytami są oczywiście te dotyczące anime i komiksu, ale resztę (na czele z Być jak Charles Heston) również przeczytałem z ogromnym zainteresowaniem.



Następnie przyszła kolej na kilka opowiadań (bardzo dobry horror – Wilkołaki) i zapis wywiadu z Orsonem Wellesem. Dla niewtajemniczonych dodam, że to właśnie on spowodował - wiele lat temu - ogromne zamieszanie słuchowiskiem radiowym – Wojna Światów. W rozmowie z dziennikarzem opowiada o tym jak odbiera to do czego doprowadził. Bardzo ciekawy tekst.

Mocnym punktem „Cosia” jest Strefa kryminału. Niekiedy mocno drastyczna i brutalna, ale czyta się to z zapartym tchem i zdecydowanie nie da się o nich szybko zapomnieć vide artykuł o seryjnych mordercach. Niesamowity jest finał numeru - felieton Kryminał od kuchni. Z początku dość kontrowersyjny ("Zastanówcie się czy inteligencje nie lepiej wykorzystać do zaplanowania wyrafinowanego przestępstwa") wraz z rozwojem staje się świetnym tekstem, skierowanym do ludzi, którzy w jakiś sposób tworzą - czy to za pomocą słowa czy obrazu, czy każdej innej formy.



Co dostaniemy ponadto w „szóstce”? Artykuł o kastratach w Kościele, historie Davida Bowie czy komiks o ponętnej Tequili. A to tylko część z artykułów, które zamieszczone są w najnowszym numerze. Całość wydana w czerni i bieli (poza Tequilą). To, na co zwróciłem baczną uwagę to format „Cosia”. Niezwykle wygodny, choć rzadko spotykany przy czasopismach. Magazyn bez najmniejszego problemu można zapakować do torby czy plecaka, a do tego bardzo wygodnie czyta się choćby w środkach komunikacji miejskiej, czyli tam, gdzie ja spędzam mnóstwo czasu każdego dnia - który wykorzystuje na lekturę. Brawo dla wydawców! Dla mnie to ogromna zaleta i powód, aby kupować to czasopismo.

Pomimo tego, że „Cosia” kupiłem trochę przypadkowo, to pewnie będzie to „związek” na dłużej. Już zresztą zamówiłem w przedsprzedaży kolejny numer, a mój apetyt wzmacnia - dodatkowo - informacja z profilu FB Blera,  o tym, że w czasopiśmie ukaże się Drużyna Ktulu!



PodsumowującCoś na progu to fantastyka, kryminał, horror i opowieści niesamowite podane w bardzo przystępny i ciekawy sposób, który powinien spodobać się nawet osobom, które na co dzień nie interesują się takimi rzeczami (czego jestem doskonałym przykładem). Czasopismo pozbawione może graficznych fajerwerków, ale za to ze świetną treścią. Popracowałbym trochę nad korektą, bo w kilku miejscach wyłapałem błędy (co przy mojej własnej inklinacji do lapsusów językowych o czymś świadczy). Osobiste wrażenie, które nie opuszczało mnie nawet na chwilę podczas lektury „Cosia”, było takie, że jest to czasopismo w stylu dawnych zinów i z mojej strony jest to ogromy komplement. Brakuje bowiem na rynku tego typu i tak wydawanych gazet. Obecnie przeważają takie, w których jakość wydania i różnego rodzaju zabiegi graficzne wygrywają z ich klimatem i treścią. Tu jest zupełnie odwrotnie co mnie osobiście bardzo cieszy. Polecam!

Motto dla wszystkich tworzących, które zaczerpnąłem z "Cosia"

"Nie potrafię podać niezawodnego przepisu na sukces, ale mogę podać przepis na porażkę: staraj się wszystkich zadowolić". - Herbert Bayars Swope (dziennikarz - pierwszy zdobywca nagrody Pulitzera)

ps. warto pamiętać, że czasopismo przeznaczone jest dla dorosłych czytelników. 

Coś na progu #6

Wydawnictwo: Dobre Historie
Ilość stron: 120
Cena: 9,90
Notka wydawnicza:

Teraz 120 stron i kolorowa wkładka! Jubileuszowy numer #6 "Coś na Progu" wciągnie Was w temat pulpowej post-apokalipsy! W środku znajdziecie teksty o uniwersach Fallout, METRO i Stalker, piszemy także o komiksach z serii "Barb Wire", "Crossed" czy "Tank Girl". Nie ominie Was apokalipsa zombie oraz Armageddon w Świecie Mroku. Porwiemy Was opowieścią o uniwersach Neuroshimy i Mad Maxa. Prócz tego prawdziwe perełki - wywiad z twórcą radiowej "Wojny Światów" Orsonem Wellesem, premierowe opowiadanie ze świata Neuroshimy oraz opowiadanie grozy Henry'ego Beaugranda ("Wilkołaki"). Na dokładkę strefa kryminału oraz komiksy, m.in. premierowy występ pulpowo post-apokaliptycznej heroiny "Coś na Progu", walecznej Tequili (rys. Kasia Babis, scen. Łukasz Śmigiel).

5 komentarzy:

  1. Coś to nie gazeta. To jest magazyn, czasopismo lub periodyk. Coś ukazuje się mniej więcej do dwa miesiące. Ciężko go nazwać gazetą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasadniczo masz rację. Nawet w tekście, gdzieś mi się zapodziała ta "gazeta".
      Nie zmienia to faktu, że tak jak wspomniał Michi jest bardzo dobra.

      Usuń
    2. Działa wam strona forum gildii? Bo mi gdzieś nie chce wejść.

      Usuń