wtorek, 14 września 2021

(Krótko) ACAB, czyli bezkompromisowość w zinowym wydaniu

Brakuje mi na rynku magazynów komiksowych, w których można poczytać dobrą publicystykę czy wywiady. Owszem jest „AKT”, był „KiM”, ale to nadal nie jest to, czego oczekuję, tzn. jest tego za mało. Dlatego z chęcią rzuciłem się na zin Łukasza Mazura „ACAB”, który ma już dwa numery. Tak sobie myślę, że cholera Łukasz „zabrał” mój pomysł, gdyż od kilku lat planuje sobie, że wspaniale byłoby coś takiego wydawać na papierze. Dlatego też cieszę się, że taki zin się ukazuje, bo Łukasz jest gwarantem profesjonalizmu (wystarczy zobaczyć na stopkę, jakie osoby są odpowiedzialne za skład) i ciekawej treści. Zazdro, że to Mazur wydaje taki zin, ale cieszę się, że jako czytelnik mogę go czytać.

To, co można na pewno o tym krótkim zinie napisać to po pierwsze to, że jest profesjonalny, po drugie to, że jest interesujący, a po trzecie, że jest odważny. Przykład? Ano właśnie drugi numer „ACAB”. Mazur rozmawia z Robertem Sienickim, którego znamy choćby ze „Sklepiku z Robotami”. Znany rysownik udziela się też jako scenarzysta, a tymczasem Mazur rozmawia z nim o…liternictwie i składzie komiksu, którym Sienicki również się zajmuje. I takie świeże podejście do tematu sprawia, że wywiad rzeczywiście sporo wnosi, bo można się z niego dowiedzieć czegoś nowego bez powielania schematów. Druga rzecz, jakiś czas temu przez polski komiksowy Internet przewinęła się gównoburza o „Złote Kurczaki” i udostępnianie komiksów dla jury. Mazur – osobiście zaangażowany w sprawę – wraca do tematu, podejmując się polemiki na ten de facto nieco kontrowersyjny temat, wywlekając na światło dzienne pewną hipokryzję środowiska. Owszem nazwiska tu nie padają, ale pewien obraz tego, czym była ta afera, możemy zauważyć. Zresztą ta bezkompromisowość była już widoczna przy pierwszym numerze, kiedy to oberwało się Grzegorzowi Rosińskiemu czy całemu środowisku komiksowemu. Ważne jest przy tym to, że Mazur nie przekracza cienkiej linii między porządną publicystyką i krytyką a żerowaniem na najniższych instynktach tanim szokowaniem. Czytając tego typu tekst w wykonaniu Mazura, nie odczuwamy, że chce zabawić się naszym kosztem czy – nie lubię tego określenia zhejtować wszystkich dla zasady. Jak więc widać jest naprawdę oryginalnie i odważnie. Dodatkowo jest też pełna profeska, gdyż wygląd zina jest naprawdę na przyzwoitym poziomie, którego nie powstydziłyby się „profesjonalne” wydawnictwa.

Aż żałuję, że Łukasz udostępnia ten magazyn za darmo, gdyż jest to tak dobra rzecz, że należy mu się za to hajs. Mój już ma, wy też kupujcie, bo naprawdę warto. Zajebista inicjatywa, która tym bardziej mobilizuje mnie, aby kiedyś coś takie zrobić.

poniedziałek, 13 września 2021

(Relacja) Rumia Com Con 4 za nami!

Rumia Comic Con 4 za nami! Zbierałem się od kilku lat i w końcu się udało. Cóż, warto było to na pewno. Siedząc sobie na prelekcjach, wpadła mi do głowy jedna myśl – bardzo mi tego brakowało. Brakowało mi komiksowych Festiwali, zakupów na żywo, spotkań z autorami, w końcu możliwości podejścia, przywitania się, zamienienia kilku słów ze znajomymi czy właśnie arty, którzy na miejscu robili wrysy i podpisywali komiksy. Człowiek jest coraz starszy, ale nadal go to bawi, jest odskocznią od codzienności i problemów, które każdy z nas ma. Dlatego na początku podziękowania dla Łukasza Kowalczuka i biblioteki Stacja Kultura w Rumi (swoją drogą naprawdę fanatyczne miejsce!) za organizację RCC4. Tyle tytułem wstępu, a teraz po kolei kilka spisanych prawie na gorąco wrażeń.

środa, 8 września 2021

(Recenzja) Kentaro Yabuki - Darling in the FRANXX tom 1 i 2

Lubicie Neon Genesis Evangelion? Tak? To musicie wiedzieć, że „Darling in the FranXX” nie ma z tą kultową serią wiele wspólnego. To oczywiście tak półżartem, gdyż pewnie wspominki o „NGE” przy okazji recenzowania „Darling…” będą się pojawiać. Dlaczego? Ano dlatego, że w mandze Kentarou Yabuki (rysunek) i Code:000 (scenariusz) również dzieci zasiadają za sterami mechów, by ratować świat. Podobieństwa jednak na tym się kończą, o czym się przekonacie, czytając poniższy tekst, ale głównie samą mangę, która od całkiem niedawna ukazuje się w Polsce dzięki Waneko.



środa, 1 września 2021

(Recenzja) Kentarou Miura - Berserk #30, #31

Pisząc poprzednią recenzję, wydanych w Polsce tomów Berserka, nie przypuszczałem, że do kolejnej sytuacja się tak diametralnie zmieni, że dojdzie do tego, do czego doszło… Mistrz Kentaro Miura zmarł w maju tego roku z powodu rozwarstwienia aorty, pozostawiając swoje dziecko bez ojca z rodziną zastępczą w postaci jego asystentów. Z całego – nie tylko mangowego – świata napłynęły wyrazy współczucia, artyści oddawali hołd mangace podobnie jak fani, którzy nawet grając w Final Fantasy XIV, potrafili się zebrać, by pokazać to, jak artysta był dla nich ważny. Ważny był dla każdego, bo jego „Berserk” już za życia Miury zyskał miano mangi kultowej. Powstająca od tak naprawdę 1988 roku seria do ostatnich dni autora była przez niego kontynuowana, udało się stworzyć 40 tomów i…no właśnie. Pytanie, co teraz z serią, która przecież nie doczekała się zamknięcia. Nie wiadomo nawet czy artysta zostawił po sobie szkice lub jakiś plan na finał tej genialnej historii. Tym samym nie jest wiadomo, czy czytelnicy poznają wszystkie losy Gutsa. Ciekawość i nadzieję (?) podsycili jego asystenci, sugerując, że jest szansa, że to oni będą kontynuować prace Miury. Co z tego wyjdzie, przekonamy się pewnie za jakiś czas, pytanie też, czy nie lepiej zostawić mangę w takim stanie, jakim jest obecnie? Głosy zapewne są różne, pozostaje więc czekać na rozstrzygnięcie sytuacji.

sobota, 28 sierpnia 2021

(Recenzja) Akira Toriyama, Toyotarou - Dragon Ball Super #11 #12

Ależ nam ten Moro w świecie Dragon Balla zamieszał. Przez jego nalot na Ziemię i resztę wszechświata ekipa naszych bohaterów ma co robić a my, jako czytelnicy, mamy co czytać i oglądać. I dobrze, bardzo nawet dobrze, bo lektura jest zacna, przygoda świetna, a klimat „przeokrutnie fajny". Muszę – po tych dwunastu tomikach – przyznać, a w zasadzie podtrzymać, że Mistrz Toriyama i uczeń Toyotarou kolokwialnie rzecz ujmując, dają radę, a cała ta seria się rozwija i z tomiku na tomik jest coraz bardziej interesująca, zachowując jednocześnie klimat pierwowzoru. Aha, pamiętajcie, że można już kupować pierwszą serię Dragon Balla w kolorze!

piątek, 27 sierpnia 2021

(Recenzja) Frederik Peeters - Oleg

Zastanawialiście się kiedyś, co musi czuć autor komiksów, który siedzi na komiksowych festiwalach w strefie autografów, zasypywany dziesiątkami czy nawet setkami pytań, podpisujący tyle samo swoich komiksów i czując się niekiedy obserwowany jak na wybiegu? Jeśli nie to doskonale zobrazuje wam to komiks Frederika Peeters’a – „Oleg”, który to miał niedawno polską premierę dzięki wydawnictwu Timof Comics.

niedziela, 22 sierpnia 2021

(Recenzja +18) Aiue Oka - Hipnoza. Zemsta ofiary

Odnoszę nieodparte wrażenie, że Wydawnictwo Akuma z każdą kolejną swoją propozycją idzie o krok dalej, z każdą kolejną mangą, wydaje rzeczy coraz odważniejsze i bezpruderyjne, i każdy kolejny hentai to przekraczanie kolejnych granic. Podczas gdy pierwsze dwie mangi – jak na tytuły pornograficzne – były dość lekkie, tak trzeci i teraz najnowszy czwarty to już coś, co naprawdę trudno uznać za rzecz „grzeczną”. Czyżby początki wydawnicze to było tylko badanie rynku i gotowości czytelników na tego typu publikacje? Pewnie już wkrótce się przekonamy, a tymczasem zapraszam do lektury recenzji mangi zatytułowanej „Hipnoza. Zemsta ofiary”, autorstwa Aiue Oka, która to manga ukazała się drukiem w samym środku lata. Cóż, dzięki tej publikacji gorąco było nie tylko za sprawą pogody, a żar lał się nie tylko z nieba…

sobota, 21 sierpnia 2021

(Info) Nowa paragrafówka - Serce lodu - wkrótce na wspieram.to!

Pamiętacie sukces akcji z grą „Tkacze Burz”? Już w październiku będzie szansa na jej przebicie, bo właśnie wtedy wystartuje nowa kampania. Zaciekawieni? Info poniżej.

(Recenzja) Koziarski Daniel, Obremski Wojciech - Od Nerwosolka do Yansa. 50 komiksów z czasów PRL-u, które musisz przeczytać przed śmiercią

Wszelkiego rodzaju „topki” czy polecajki, w co zagrać, co przeczytać czy obejrzeć są do stworzenia o tyle łatwe z jednej strony, a niebezpieczne z drugiej, że można tam opublikować dosłownie wszystko i z każdej decyzji się autor wytłumaczy przed czytelnikami. Z drugiej strony praktycznie nie ma możliwości, aby nie pojawiła się jakaś dyskusja nad zasadnością poszczególnych wyborów. Tak to już jest z gustami, z którymi podobno się nie dyskutuje. Wspominam o tym przy okazji recenzji najnowszej propozycji wydawnictwa Novae Res zatytułowanej – „Od Nerwosolka do Yansa 50 komiksów z czasów PRL-u, które musisz przeczytać przed śmiercią” nieprzypadkowo, gdyż pewnie z takimi dyskusjami będą musieli się z mierzyć autorzy. Przyznacie chyba również, że sam tytuł książki zachęca do lektury i zapowiada, że będziemy mieli do czynienia z samymi komiksowymi perełkami. A, że ja osobiście uwielbiam komiksy z tego okresu, to tym chętniej pochyliłem się nad tą publikacją.

poniedziałek, 16 sierpnia 2021

(Recenzja) Arkady Saulski - Zapiski Stali tom 1 i 2 (Czerwony Lotos/Pani Cisza)

Letni – a najbardziej wakacyjny - klimat służy spędzaniu czas nad lekkimi lekturami, które wciągają swoją fabułą, a jednocześnie nie zmuszają do ogromnego wysiłku intelektualnego. Absolutnie nie oznacza to natomiast, że musi być to lektura i rozrywka płytka i niewymagająca. Ot taki odpowiednik hollywoodzkiego blockubstera, który bawi i pozwala miło spędzić czas. Taką rozrywką, pod postacią książki, jest na pewno dwutomowa – z planowanych trzech – publikacja autorstwa Arkadego Saulskiego zatytułowana „Zapiski Stali”, która spełnia wszelkie pokładane w niej (przed rozpoczęciem lektury) nadzieje. Cała trylogia zainteresowała mnie od początku przede wszystkim z uwagi na wykorzystany w niej japoński motyw przewodni, który znajduje się w tej opowieści. Do lektury zasiadałem więc z ogromną przyjemnością, ale i oczekiwaniami.