piątek, 12 marca 2021

(Recenzja) Fuse, Taiki Kawakami, Mitz Vah - Odrodzony jako Galareta #6 #7 #8


Pamiętacie pierwsze recenzje serii „Odrodzony jako Galareta”? Jeśli nie, to przypomnę tylko, że na początku była to seria o człowieku, który stał się galaretą, a zarazem bohaterem niesamowitej przygody. Wspominałem wtedy, że ta historia to mangowa wersja jrpgów. Każdy, kto choć raz zagrał w japońską produkcję z takimi tuzami, jak Final Fantasy czy Dragon Quest na czele zapewne wiedział co miałem wówczas na myśli. Od początku seria ta była tytułem dość specyficznym – choćby ze względu na fakt, że na końcu każdego tomu zamieszczona jest zawsze tradycyjna opowieść – nawet biorąc pod uwagę postać głównego bohatera. Dziś jednak, gdy za nami już osiem tomów, można napisać coś więcej, seria ta bowiem ewidentnie przeszła ewolucję. W jakim kierunku? Co przyniosły trzy ostanie tomy (tzn. 6, 7, 8) serii stworzonej wspólnie przez Fuse i Taiki Kawakamiego? O tym krótko poniżej. Zapraszam do lektury.

wtorek, 9 marca 2021

(Recenzja) Dariusz Korytko, Jerzy Porębski - Berbeka. Życie w cieniu Broad Peaq

Maciej Berbeka człowiek legenda polskiego himalaizmu, postać powszechnie znana, zimowy zdobywca ośmiotysięczników, bohater jednej z najgłośniejszych – bo takich, która wydarzyła się już w „czasach Internetu” – tragedii na Broad Peaq, kiedy to najpierw wraz z trójką innych himalaistów dokonał pierwszego zimowego wejścia na tę górę, a następnie po dramatycznej próbie zejścia ze „strefy śmierci” pozostał na zawsze na górze wraz z Tomaszem Kowalskim. Broad Peaq to przeznaczenie Berbeki, góra, z którą miał porachunki i szczyt, który dał mu się we znaki na tyle, że nie odpuścił próby jego zdobycia, gdy tylko pojawiła się na to szansa. Zadra tkwiła w sercu Berbeki od roku 1988, kiedy to był przekonany, że zdobył Brad Peaq, podczas gdy dotarł tak naprawdę jedynie na Rocky Summit. Dowiedział się o tym jednak dopiero dużo później, po powrocie do Polski, gdyż przez wiele dni był oszukiwany przez kolegów, którzy z nim wówczas uczestniczyli w wyprawie. Ta sytuacja odcisnęła trwały ślad na życiorysie Berbeki, który utracił wówczas kilku kolegów jak Aleksander Lwow, z którym nie rozmawiał praktycznie już później.

czwartek, 4 marca 2021

(Recenzja) Akira Toriyama, Toyotarou - Dragon Ball Super #10

No i potwierdziło się - dziesiąta odsłona „Dragon Ball Super” to celny strzał właśnie w przysłowiową „dziesiątkę”, co nieśmiało sugerowałem przy okazji recenzji poprzedniego tomiku. Już wówczas bowiem wydawało się, że przed nami imponująca rozmachem wojna o ocalenie żyć wielu mieszkańców i całych zamieszkiwanych przez nich planet. Zajawka walki naszego duetu Vegeta – Son Goku zwiastowała, że będzie się działo i dawała jednocześnie nadzieję, że kilka kolejnych tomików będzie prawdziwą jazdą bez trzymanki. Zdradzę już na wstępie, że nadzieje zostały spełnione. Dziś krótko o tym, na co możecie liczyć podczas lektury dziesiątej części serii Akiry Toriyamy i Toyotarou.


wtorek, 2 marca 2021

(Recenzja) Nao Tsukiji - Złoty rycerz

Jednotomówki od Waneko to przeważnie naprawdę dobre i interesujące rzeczy, po które warto zajrzeć, by się z nimi zapoznać. Nawet jeśli nie są to produkcje stricte skierowane pod nasz gust, to raczej nie ma też tak, że od tych publikacji nas odrzuca. Ot takie zwykłe mangi, wśród których trafiają się też perełki. Jak jednak we wszystkim, tak i tutaj może się zdarzyć rzecz nieco słabsza i o tej właśnie dzisiaj kilka słów.




wtorek, 23 lutego 2021

(Recenzja) Osamu Tezuka - Norman #1 #2

Wielokrotnie zastanawialiście się pewnie czy są tytuły, które zasługują na ocenę idealną, przysłowiową „dyszkę”. Czy wystawienie takiej noty jest rzeczywiście rozsądne? Czy można stworzyć coś idealnego? Jeśli tak, to „Norman” Osamu Tezuki jest najlepszym do tego kandydatem, a dla mnie zarazem pierwszą mangą, która dostaje notę marzeń. I choć kilka tytułów autora często nazywanego „bogiem mangi” przeczytałem i większość z nich wywarła na mnie pozytywne wrażenie, to dopiero rzeczony „Norman” sprawił, że w pełni poczułem geniusz tego Artysty (celowo przez wielkie A). Lektura tej dwutomowej publikacji sprawia niesamowitą frajdę i zapada na długo w pamięci czytelnika. Japończyk udowodnił nią, że wszystkie kierowane w jego stronę zachwyty nie są niczym przesadzonym.

poniedziałek, 22 lutego 2021

(Tu miała być...recenzja) Genki Kawamura: A gdyby tak ze świata zniknęły koty?

Długo zastanawiałem się, w jaki sposób podejść do zrecenzowania najnowszej publikacji Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego – „A gdyby tak ze świata zniknęły koty?” autorstwa Genki Kawamury. Napisanie o niej choć kilku zdań nastręcza mi nie lada trudności. I to nie dlatego, że jest to pozycja zła, a ja muszę się z recenzji rozliczyć. Wbrew przeciwnie, ta książka jest tak dobra i tak poruszająca, że ona nie wymaga dodatkowych słów. Wymaga ciszy, skupienia, zwolnienia i zastanowienia. Żadne więc napisane zdania nie oddadzą tego, co chce przekazać japoński autor. I chyba nie pokuszę się, aby zrecenzować tę publikację w sposób tradycyjny czy wręcz standardowy. 



środa, 17 lutego 2021

(Recenzja) Naoko Abe - "Anglik, który ocalił japońskie wiśnie. „Cherry” Ingram i jego historia"

Kwitnące wiśnie to jeden z symboli Japonii, nieprzypadkowo nazywanej Krajem Kwitnącej Wiśni. Coroczne hanami, czyli wspólne oglądanie kwitnących wiśni przyciąga do tego kraju rzesze nie tylko turystów, ale i miejscowych, którzy oddają się wówczas zabawie. Zagraniczni turyści często tak planują swój pobyt w Japonii, aby trafić na hanami (ułatwia to prognoza kwitnienia wiśni przedstawiana przez Japończyków). Niżej podpisany również miał na własne oczy zobaczyć to cudowne wydarzenie, ale pewien wirus brutalnie pokrzyżował plany wylotu do Tokio właśnie na ubiegłoroczne święto…


czwartek, 11 lutego 2021

(Recenzja) Akira Toriyama - Dragon Ball Super - Broly


Wydawnictwo J.P.F. z bardzo dużym pietyzmem i zaangażowaniem pielęgnuje jedną z kultowych i uwielbianych serii, które posiada w swoim portfolio, czyli dziecko mistrza Akiry Toriyamy – Dragon Ball. Posiadając prawa do takiej perełki, żal nie byłoby z tego korzystać ku uciesze rzeszy oddanych fanów. I tak cały czas w sprzedaży jest oryginalna pierwsza seria, obecnie wydawane jest „Dragon Ball Super”, a do tego jeszcze co rusz pojawiają się one shoty ze świata smoczych kul. Mam tu na myśli tradycyjne mangi, jak i anime-komiksy, o których nieco – a w zasadzie o jednym z nich – poniżej. Jakby tego było mało, to mieszczące się pod Szczecinem wydawnictwo zapowiedziało już wydanie specjalne serii „Dragon Ball” w kolorze! Trzeba oddać, że dbają o swoją kartę przetargową i wyciskają z niej – w takim niezwykle pozytywnym znaczeniu tego słowa – wszystkie możliwe soki. I ok, i bardzo się z tego cieszę, bo dzięki temu uniwersum DB w Polsce jest rozwijane, klasyka nie daje o sobie zapomnieć a do tego jeszcze mamy okazję zapoznać się z takimi produkcjami, jak „Dragon Ball Super – Broly”, które – spojlerując ocenę końcową – warte jest poznania.

środa, 10 lutego 2021

(Recenzja) Tatsuki Fujimoto - Chainsaw Man #2


Specyfika serii stworzonej przez Tatsukiego Fujimoto stoi na najwyższym poziomie. Już przy okazji recenzji pierwszej odsłony Chainsaw Man wskazywaliśmy na szereg oryginalnych i dość odważnych rozwiązań, które autor w niej zastosował. Kontynuacja tylko to uczucie potwierdziła i pogłębiła. Czy jest to tytuł, który każdy przełknie, czy może komuś stanie w gardle niczym ość z wigilijnego karpia? O tym nieco więcej za chwilę.




poniedziałek, 1 lutego 2021

Johny Ryan - Prison Pit #2 #3 #4

Ciężko się recenzuje kolejne odsłony serii „Prison Pit”. Ciężko z tego względu, że ktoś, kto zapoznał się z pierwszą odsłoną, wie, z czym ma tu do czynienia, a że przy okazji recenzowania debiutanckiej odsłony sporo zostało napisane, to tym trudniej jest uniknąć powtórzeń. Nic to jednak. Spróbujmy i podsumujmy trzy kolejne części tj. część drugą, trzecią i czwartą. Któregoś pięknego dnia napisałem na „fejsbukowym” profilu, że trzeba być nieźle zrytym psycholem, żeby rzeczy takie jak „Prison Pit” czytać i zdecydowanie zdanie swoje podtrzymuje. Dodam więcej, takim psycholem jestem, bo czytam kolejne części z wypiekami na twarzy i jaram się stworzonym przez Johnny'ego Ryana komiksem, jak dziecko. Jednocześnie też zdaję sobie sprawę, jak specyficzny jest to tytuł, jak ryje banie i, jak chore pomysły autor wykorzystuje. Dobra, kilka szczegółów.