wtorek, 19 listopada 2019

(Recenzja) Tomasz Kontny, Robert Adler - Wydział 7: Martwa woda

Jeśli mnie pamięć nie myli, to przy okazji recenzji poprzedniej odsłony serii „Wydział 7” nieco ponarzekałem na słabszy epizod, tudzież mniej akcji w odcinku. Jeśli wówczas mogłem podejrzewać spadek formy, tak „Martwa woda” udowadnia, że o niczym podobnym nie ma mowy. Wydaje się, że jest to najlepsza z dotychczasowych odsłon serii, której pomysłodawcą jest Marek Turek. Mnie część ta wręcz zachwyciła. Dlaczego? O tym nieco poniżej.


poniedziałek, 11 listopada 2019

(Recenzja) Akira Toriyama, Toyotarou - Dragon Ball 6

Podczas lektury jednej z recenzji w magazynie Kawaii natknąłem się na dość ciekawe stwierdzenie, że „Dragon Ball” jest niezbyt dobrze narysowaną mangą, jeśli chodzi o walki. To tym bardziej interesujące, gdyż tytuł ten opiera się przecież na wszechobecnych pojedynkach. Jak wyjaśniał autor tamtego tekstu, mandze tworzonej przez Akirę Toriyamę a obecnie Toyotarou brakuje szczegółowości, a ukazanie ciosów zastąpione zostało zwykłymi kreskami (w tych scenach, w których wojownicy pojedynkują się tak szybko, że ludzkie oko nie jest w stanie tego wyłapać) owszem nadającymi dynamiki, ale też maskującymi niedoskonałości warsztatowe i chęć pójścia na łatwiznę. Z gustami się ponoć nie dyskutuje, natomiast tego typu ukazanie walk jest przecież niezwykle charakterystyczne dla tego tytułu i to zarówno w wersji rysowanej, jak i animowanej. W tym zakochały się też miliony fanów.


piątek, 8 listopada 2019

sobota, 2 listopada 2019

(Recenzja) Junji Ito - Frankenstein

I choć wydawało mi się, że po dziewięciu tomach „Kolekcji Horrorów Junji Ito” nie będzie mnie w stanie nic zaskoczyć i nie będę miał o czym pisać, to tom dziesiąty udowodnił jak bardzo się w tej kwestii myliłem. Może nawet nie jest to kwestia ogromnego zaskoczenia czymś kompletnie nowym, a raczej przypomnieniem czym Japończyk zachwycił mnie w roku 2011 (Boże to już tyle lat minęło...) kiedy to na polskim rynku J.P.F wydała mangę zatytułowaną „Uzumaki – Spirala”.


sobota, 26 października 2019

(Recenzja) Jose Domingo - Przygody pewnego japońskiego pracownika biurowego

„I tak przez 110 stron tempo i poziom pojeb$%& narasta bez słowa na sztywnej siatce czterech dużych kadrów z okazjonalnymi modyfikacjami, kolory wybuchają prosto w twarz, śledzenie przygód bohatera wśród surrealistycznych scenografii i monstrów przypomina szukanie Wally'ego na cartoonach rysowanych przez kogoś, kto przedawkował Boscha i tak to człowiek po pół godziny odkłada z satysfakcjonującą myślą, no kur$%*, po to właśnie są komiksy i że w sumie zagrałby też w platformówkę o przygodach typa*” – to uczucie, gdy musisz napisać recenzję na ponad stronę, a ktoś przelewa do sieci twoje myśli w kilku zdaniach.


(Foto) Donaldowy tysiak...

25 lat...tyle minęło odkąd ja jako małolat dostałem pierwszy numer Kaczora Donalda. 25 całych długich lat... Teraz, tysiąc numerów później ja kupiłem właśnie ten tysięczny numer mojemu Padawanowi. Jak ten czas szybko leci...











piątek, 25 października 2019

(Recenzja) Akt #22

2019 to rok, w którym obchodzimy 100-lecie polskiego komiksu. Przypomina o tym m.in. najnowszy - wrześniowy numer „Aktu”, który miał premierę podczas tegorocznego MFKiG. Wystarczy rzut oka na okładkę, aby się zorientować, że jubileusz będzie ważnym punktem numeru. Ta okładka to bowiem galeria kultowych postaci znanych z polskich powieści rysunkowych.


poniedziałek, 21 października 2019

(Recenzja) Magenta King - 9 godzin

Japoński komiks stworzony przez brazylijskiego autora wydany po polsku. Czy to może nie być hit? Taki wstęp półżartem, ale tak poważnie to Mandioca przyjechała do Łodzi z nowością stworzoną przez Brazylijczyka w mocno mangowych klimacie. Czytaliście „Maszingę”, którą swego czasu wydało Hanami? To trochę „coś” (z dużym nadużyciem) w tym stylu otrzymacie w komiksie „9 godzin”. Nie jest to typowa kalka mangowych produkcji, ale mocno nią inspirowane „klasyczne” komiksowe dzieło.


piątek, 18 października 2019

(Recenzja) Johny Ryan - Prison Pit #1

Przyznaje się. Nie kupiłem „Prison Pit’a” od razu ani tym bardziej nie kupiłem go w przedsprzedaży. Przyznaje też, że nie planowałem zakupu tego komiksu. Co więc się stało, że właśnie czytacie recenzję? Ano stało się to, że poszedłem na wieczorynkę, którą dzięki Łukaszowi Kowalczukowi można było obejrzeć na zakończenie pierwszego dnia tegorocznego MFKiG. Już wstęp i wprowadzenie zaprezentowane przez niewątpliwego „Króla Szlamu” zapowiadało, że będzie grubo. Było wówczas przed godziną 20:00, a salka praktycznie w większości była wypełniona ludźmi. Woow, jak na ilości słuchaczy na innych spotkaniach to już to samo w sobie było fenomenem. Wszyscy liczyli na coś wielkiego i… nie zawiedli się. Dostali to, co chcieli, czyli totalnie chore gówno… I zasadniczo na tym można byłoby odpuścić i nie kupować komiksu, gdyż ta kilkunastominutowa animacja jest odzwierciedleniem praktycznie jeden do jednego tego, co widzimy w komiksie, o czym wspominał sam Kowalczuk. Animacja ta jednak na mnie zadziała inaczej, tzn. drugiego dnia jeszcze przed dziesiątą rano stałem przy „szlamowym stoisku”, by kupić komiks. Taak, jeśli „Prison Pit” nie sprzedaje się sam, to Kowalczuk potrafi go zareklamować.


niedziela, 6 października 2019

(Recenzja) Michał "Śledziu" Śledziński - Wartości rodzinne

Michał „Śledziu” Śledziński jest niezwykle płodnym, ale i bardzo popularnym w Kraju nad Wisłą autorem komiksów. Satyra, spojrzenie na rzeczywistość przez krzywe zwierciadło, w końcu ciekawa cartoonowa kreska to elementy cechujące prace tego autora. Fani jego twórczości zostali całkiem niedawno obdarowani prezentem, który przyjmą z otwartymi ramionami. Otóż wydawnictwo „Kultura Gniewu” wprowadziło na rynek publikowane w latach 2008 – 2010 „Wartości rodzinne” w wydaniu zbiorczym. Wydaniu przyznać trzeba efektownym, bo oprócz samego komiksu na dobrej jakości papierze i w twardej oprawie w środku znalazło się też miejsce na szeregu dodatków w tym kilka fan artów stworzonych przez innych lubianych komiksiarzy pokroju Piotra Nowackiego. Na pewno więc wydawnictwo stanęło na wysokości zadania, a miłośnicy twórczości popularnego Śledzia od pierwszej zapowiedzi zacierali ręce.