I kiedy myślisz, że nic Cię już w „Akcie” nie zdziwi, że wszystko, co fajne już widziałeś, że nie przeskoczy pewnego poziomu, który osiągnął, przyjeżdża „ON” - cały na biało 24 numer magazynu. I już wówczas wiesz, że jednak można więcej i lepiej, że magazyn ten znów podniósł poprzeczkę, którą ciężko będzie przeskoczyć w kolejnych odsłonach. I uwierzcie mi, że powyższe to w żadnym wypadku nie jest patos czy przesada. Czerwcowa odsłona pisma jest naprawdę wyjątkowa i powinna trafić do szerokiego grona odbiorców, choć tak naprawdę jest ono z góry nieco zdefiniowane.









