wtorek, 18 grudnia 2012

(Recenzja) Marek Wałkuski - Wałkowanie Ameryki

Stany Zjednoczone mają równie dużo zwolenników, co przeciwników, wywołując jednocześnie czasami bardzo skrajne emocje. Aby obiektywnie spojrzeć i ocenić amerykańskie społeczeństwo warto byłoby, choć trochę mu się przyjrzeć. Z pomocą przychodzi tu nowa książka dziennikarza radiowego Marka Wałkuskiego – „Wałkowanie Ameryki”.



Zaznaczę na wstępie, że sięgając po tą pozycję spodziewałem się nieco innej formy, dlatego też jestem nią nieco rozczarowany. Nie mogę natomiast napisać o niej, że jest zła, bo z pewnością byłaby to opinia krzywdząca. Osobiście liczyłem na więcej historii z życia wziętych, spisanych anegdot i przykładów popartych codziennymi doświadczeniami. Tego mi nieco zabrakło. W zamian dostajemy bardzo dużo danych statystycznych, które poza badaczom (czy studentom) piszącymi prace, mało, komu się przydadzą. Niektóre z nich dochodzą – w moim mniemaniu – do granicy absurdu. Dowiadujemy się m.in. ile procent Amerykanów po skorzystaniu z papieru toaletowego zgniata go a ilu po prostu wyrzuca, czy jak wielu z nich zakłada papier na rolce tak, aby rozwijał się do góry… Ciekawe prawda?! Czytając książkę kilka razy byłem wręcz znudzony tymi danymi i przytłoczony ich natłokiem. To jest mój największy zarzut w stosunku do tej pozycji (nie wspominając o tym, że dane statystyczne, jak to zwykle bywa, szybko się zmieniają i stają nieaktualne).


Co otrzymamy poza tym? 304 strony (wersja ebook) obrazu amerykanów i próby wyjaśnienia ich fenomenu, często na zasadzie kontrastów. Książka podzielona jest na 13 rozdziałów, które opisują m.in. kwestie rasowe, Polaków w Ameryce, religię, muzykę, czy prognozy na najbliższe lata dla Stanów Zjednoczonych, które według jednych mówią o tym, że państwo jest na skraju bankructwa i nic nie jest im w stanie pomoc, a inne o tym, że delikatny kryzys owszem widać, ale potęga gospodarcza i militarna nie jest w żaden sposób zagrożona.


Autor porusza też obszernie problem powszechnego dostępu amerykanów do broni. To w kontekście ostatnich wydarzeń w Newton, rozdział szczególnie interesujący. Na paradoks zakrawa fakt, że po takich tragediach Amerykanie nadal uparcie twierdzą, że posiadanie broni jest ich obywatelskim prawem, i że nikt nie może im go odebrać. W rozmowie z „przeciętnym Kowalskim”, autor dowiaduje się, że w chwili, gdy ktoś zmieniłby prawo, w Stanach wybuchłaby od razu krwawa rewolucja. I choć jest to wypowiedź jednego człowieka, można być pewnym, że wielu innych myśli bardzo podobnie. Dlatego też chyba nigdy nie doczekamy się dnia, kiedy to uczniowie będą w pełni bezpieczni i nie będą martwić się, że przynajmniej raz w roku jakiś szaleniec nie przeprowadzi swojego „rajdu”, zabijając przy tym kilka lub kilkanaście osób. Warto przeczytać ten rozdział, aby lepiej zrozumieć myślenie Amerykanów i jak tłumaczą swoje zamiłowanie do broni palnej.


W książce „wałkowany” jest również temat miłości amerykanów do motoryzacji, muzyki Country i tak bardzo popularnej w Stanach wolności słowa oraz prawa do obrony. Ten ostatni wątek jest bardzo interesujący i wyjaśnia, na czym polega prawo właściciela (obywatela) do obrony swojego terytorium. Warto byłoby pomyśleć, nad wprowadzeniem niektórych rozwiązań i u nas, aby nie dochodziło do takich absurdów, że osoba ratująca swoje życie siedzi na ławie oskarżonych, a napastnik jest wolny. Zresztą w książce tej, zawartych jest wiele innych gotowych rozwiązań, które można „przeszczepić” na nasz grunt, aby obywatelom żyło się łatwiej. Jak słusznie zauważają bohaterowie książki to przecież nie obywatel jest dla kraju, ale państwo dla niego. Podobnie z urzędnikami i ustawami, które powinny chronić interes obywatela, a nie rzucać mu kolejne kłody pod nogi. Pod tym względem Amerykanie mogą uchodzić za raj na ziemi i służyć, jako przykład dla innych.


Marek Wałkuski nie pomija również kwestii religii, popełniając przy tym (według mnie) ogromny błąd, a mianowicie porównuje on - zrównując wręcz - religię chrześcijańską do takich absurdalnych tworów jak „Kościół Eutanazji”. Czym jest ten „kościół”? Otóż:


„Najważniejsze przykazanie tego kościoła brzmi: Nie będziesz uczestniczył w prokreacji”. Dodatkowe cztery filary tej religii to: samobójstwo, aborcja sodomia i kanibalizm.”


W dalszej części książki autor piszę:


„Istnienie Kościoła Eutanazji jest dowodem na to, że Stany Zjednoczone są miejscem zarówno dla dużych, uznanych religii z tradycjami, jak i dla małych, nowych wyznań. Bo niby dlaczego Ci, którzy wierzą w Boga, mieliby być lepiej traktowani od wierzących w pozaziemskie istoty?”


Wolność wyznania to jedno a ludzka głupota to zupełnie coś innego i stawianie znaku równości między Kościołem Katolickim, a osobami namawiającymi do kanibalizmu i zabijania się, jest co najmniej nie na miejscu (bez względu czy się wierzy w Boga czy nie). W rozdziale tym, można wyczuć (a może to tylko moje odczucia?) delikatną niechęć autora do tej najpopularniejszej w Polsce religii.


Pomimo kilku wad, które dostrzegłem w tej pracy, z pewnością nie jest to pozycja zła. Jest specyficzna i nie do każdego dotrze, ale osobom zafascynowanym, choć w nieznacznym stopniu Stanami Zjednoczonymi spodoba się z pewnością. Dowiedzą się oni kilku nowych faktów, zapoznają się z mniej znanymi epizodami w historii tego kraju. Z kolei Ci, którzy nie należą do zwolenników i nie marzą o spełnieniu „amerykańskiego snu”, mogą na swoje potrzeby wyłowić z książki argumenty do dyskusji na temat USA i poparcie swoich tez. Każdy natomiast może wyciągnąć z niej cenne wskazówki, do czego prowadzi zbyt liberalne prawo i jak można ułatwić prostymi rozwiązaniami życie społeczeństwa.


Z notki wydawcy:


„Światowe supermocarstwo czy kolos na glinianych nogach? Ostoja wolności i demokracji czy dżungla, w której ludzie sami wymierzają sprawiedliwość? Przystań dla imigrantów czy miejsce, gdzie przybysze z zagranicy są obywatelami drugiej kategorii? Neutralne światopoglądowo państwo czy kraj fanatyków religijnych? Jakie naprawdę są Stany Zjednoczone? I jacy są Amerykanie? Inteligentni, życzliwi, otwarci, bezpośredni i optymistyczni? A może niedouczeni, zarozumiali, ograniczeni, nietolerancyjni i aroganccy? Otwarci na świat czy zaściankowi? Pewni siebie czy zakompleksieni?”


Jeśli chcesz poznać odpowiedzi na te pytania i chcesz dowiedzieć się o wiele więcej na temat Amerykanów ta książka jest dla Ciebie. Innym również (z dozą ostrożności) polecam.


Na koniec ciekawostka:


Z każdego wyprodukowanego w Chinach laptopa o wartości 1000 dolarów, azjatycka fabryka dostaje ich 30 (czyli 3% wartości), podczas gdy do Microsoftu i Intela trafia dolarów 300. Nie napracować się fizycznie i zarobić na „własności intelektualnej” i pomysłach, to jest doskonałe rozwiązanie dla gospodarki i obalenie mitu o tym, że Chiny stają się powoli potęgą. Długo jeszcze nią nie będą, pozostając tanią siłą roboczą innych.


Wałkowanie Ameryki

Autor: Marek Wałkuski
Wydawnictwo: Helion, Editio
Liczba stron: 312
Wydanie I: Wrzesień 2012

1 komentarz:

  1. Pomimo iż kilka dużo bardziej interesujących tematów w swojej książce porusza Tomasz Zalewski ("Inne Stany"), praca Marka Wałkuskiego wydaje się dużo pełniejszym obrazem USA, obfitym w codzienną rzetelną dziennikarską pracę, popartą danymi statystycznymi eksponowanymi w iście amerykańskim reporterskim stylu. Wałkuski jest prawie jak kowboj strzelający do swoich czytelników informacjami. Dobra robota, a więcej w mojej recenzji na prywatnym blogu:

    http://tymekwietymeknie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń