środa, 22 czerwca 2022

(Recenzja) Kyusaku Yumeno - Przeklęty bębenek

„Seria Yume” to linia wydawnicza, w której publikowane są dzieła japońskich autorów, którzy tworzą szeroko rozumianą fikcję, a więc obok baśni możemy znaleźć fantastykę czy tzw. opowieści kaidan. Często są to krótkie formy, obfitujące jednak w wiele emocji i ciekawą atmosferę. Kto z nas bowiem nie lubi japońskich opowieści z dreszczykiem, które tak mocno zawładnęły umysłami nie tylko czytelników, ale i innych twórców. Trzecia odsłona serii przyniosła nam „Przeklęty bębenek” będący spektakularnym połączeniem opowieści z dreszczykiem z…teatrem No. Oczywiście w takim mocnym uproszczeniu pisząc, aczkolwiek z drugiej strony bez zbędnej przesady. Połączenie spektakularne trzeba przyznać, ale co z tego wyszło ostatecznie?


Autorem tej krótkiej skądinąd opowieści jest Kyusaku Yumeno urodzony w 1989 roku w Fukuoce. Ze względu na dziadka – a także pod jego wpływem – przyszły pisarz od początku przesiąknięty był atmosferą teatru No, który był mu bardzo bliski. Echa tego zamiłowania widoczne są właśnie w „Przeklętym bębenku”, ale nie tylko. Ta opowieść dała autorowi uznanie, ale poza nią ma on w swoim dorobku jeszcze inne interesujące pozycje nie tylko z pogranicza baśni, ale i kryminałów czy fantastyki. Dużo więcej o autorze przeczytacie zresztą ze wstępu autorstwa Adrianny Wosińskiej, który to wstęp poprzedza właściwą treść. Dobrą – i coraz częściej spotykaną – tradycją stało się, że przed samą historią czytelnik ma możliwość przyjrzenia się samemu autorowi, co biorąc pod uwagę często trudne do zdobycia w języku polskim materiały, jest zaletą samą w sobie. Poza tym często poznanie sylwetki autora daje możliwość głębszego spojrzenia na jego dzieło, co jest równie warte pochwały i podkreślenia. A więc tutaj mamy taką możliwość, za co plus dla wydawnictwa Kirin.


Po tym wstępie mamy w końcu okazję zacząć lekturę samej historii (aha jeszcze stylowy jak zawsze, tylko czemu na innym, tak odróżniającym się od reszty papierze, rysunek z kaligrafią), która od samego początku jest hmm…dość niepokojąca. Niejaki Otomaru Keno specjalizujący się w tworzeniu bębenków chcąc zemścić się na swojej byłej ukochanej, wytwarza jeden egzemplarz, który - jak się szybko okazuje - przynosi nieszczęście. Stąd też ta sugestywna nazwa tego przedmiotu. Ludzie, którzy mają z nim styczność, jeśli nie giną lub nie wariują, to w najlepszym przypadku są nim omotani. Wokół rodzin, mających z nim styczność dzieje się dużo złego, czego najlepszym przykładem jest prawnuk tego, który stworzył bębenek. Choć z początku wydaje się on być odporny na przyciąganie instrumentu, to wraz z upływem czasu i jego klątwa zaczyna dosięgać, niczym bohatera „Lśnienia” Stephena Kinga przyciągał hotel…


Przez kilkadziesiąt kolejnych stron będziemy mieli okazję śledzić to, jak prosty wydawać się może przedmiot może omamić człowieka, jak zgubny wpływ może mieć chęć posiadania czegoś, w końcu jak człowiek podatny jest na wszelkie zło. Obserwujemy zmagania bohaterów, aby w jakiś sposób zakończyć działanie klątwy, a pozornie leniwie płynąca akcja zmierza do efektownego i zaskakującego finału. Jak to w dobrej opowieści „kaidan” tak i w tej nie brakuje mocniejszych momentów czy chwil przyprawiających o ciarki na plecach. Jest też sporo dramaturgii i zwrotów wydarzeń, przez co książkę pochłaniamy na raz, będąc przez całą lekturę skupieni i zafiksowani na tym, co ukazuje nam Yumeno. Jego warsztat pisarski jest bardzo poprawny i łatwy w odbiorze, dzięki czemu tak bezpośrednio do nas trafia. Wykorzystuje on swoich bohaterów jako narratorów, stosuje kilka prostych sztuczek, które dynamizują opowieść, przez co chłoniemy ją całym sobą. Ponadto – co warto podkreślić – nowela ma też drugie dno, tzn. poza tą łatwo dostrzegalną historią o duchach, kryje się coś więcej. Kryje się snucie opowieści o Japonii samej w sobie o jej tradycyjnym obliczu, ale i o zmianach, które w niej zachodziły. To na pewno ogromny plus dla każdego, kto poza potrzebą bania się, szuka czegoś więcej, komu zależy na obcowaniu z Krajem Kwitnącej Wiśni jak najmocniej i najpełniej.


We wstępie wspomniałem też o odniesieniach do teatru No, które „Przeklętym bębenku” są dostrzegalne. Tak, zdecydowanie w noweli tej da się poczuć klimat tradycyjnego japońskiego teatru, już na samym wstępie i nie ustępuje on do samego końca. Wspomina o tym również Adrianna Wosińska, która przytacza w przystępnej formie te najbardziej dostrzegalne fragmenty.


„Przeklęty bębenek” to bardzo niepozorna objętościowo historia, która skrywa w sobie sporo tajemnic. Intrygujący tytuł przyciąga do niej, niczym rzeczony przedmiot swoją klątwą przyciąga kolejnych bohaterów. Uważajcie więc i zastanówcie się dwa razy czy chcecie dać jej się porwać, aby nie skończyło się to dla was tak, jak skończyło się dla Aya-hime, jednej z bohaterek książki. Tej, dla której bębenek powstał…

Przeklęty bębenek


Autor: Kyūsaku Yumeno
Oprawa: miękka
EAN: 9788366627024
Liczba stron: 112
Cena katalogowa: 32,90 zł
Rok wydania: 2021

1 komentarz:

  1. Jestem świeżo po lekturze tej noweli i przyznaję, że ma ona specyficzny klimat. No i faktycznie, przedmowa jest bardzo ciekawa oraz wartościowa, bo pozwala umieścić twórczość artysty w konkretnym kontekście historycznym.

    OdpowiedzUsuń