wtorek, 29 czerwca 2021

(Recenzja) Owen Beattie, John Geiger - Na zawsze w lodzie Śladami tragicznej wyprawy Johna Franklina

Nie będzie, myślę, dużą przesadą stwierdzenie, że pewne wydarzenia historyczne stają się znane – szerszej publiczności – wówczas, gdy trafią do popkultury. Po to są m.in. tworzone komiksy historyczne, by popularyzować wiedzę na temat wybranych postaci i nie jest to chyba nic dziwnego. Pewnie można się sprzeczać, czy tak jest w wypadku zdarzenia, o którym więcej poniżej, ale w mojej opinii jest to doskonały tego przykład. Jakie wydarzenie mam na myśli? Ano o zorganizowanej w 1845 roku brytyjskiej ekspedycji pod dowództwem sir Johna Franklina. Jej celem było odkrycie Przejścia Północno-Zachodniego, czyli morskiej drogi z Europy do Azji, wiodącej przez ekstremalnie niegościnny Ocean Arktyczny. Wyprawa zakończyła się przeogromną tragedią, która do dziś fascynuje badaczy, szukających odpowiedzi co stało się na dwóch statkach biorących w niej udział tj. na Terrorze i Erebusie.


 

Jeśli jeszcze w waszej głowie nie zapala się pewna lampka, to czytajcie dalej. Efektem tej wyprawy jest to, że wszyscy biorący w niej udział marynarze zmarli, a statki przez wiele lat były zaginione, tzn. nikt nie wiedział, gdzie one są. Co gorsza, śmierć biorących w wyprawie udział ludzi nie była „szybka i bezbolesna”, gdyż przechodzili oni gehennę, a z badań wynika, że dochodziło wówczas do aktów kanibalizmu. Koledzy – pisząc bardzo wprost – zjadali innych, aby choć na chwilę przedłużyć swoje szanse na przeżycie. Jak więc sami widzicie, tragedia to była ogromna, ale też na tyle – przepraszam za zwrot - „ciekawa”, że musiała trafić do popkultury. I trafiła najpierw za sprawą książki Dan’a Simmons’a zatytułowanej „Terror”, a następnie za sprawą nakręconego na jej podstawie serialu telewizyjnego. Te dwa elementy sprawiły, że o wyprawie usłyszeli również ci, którzy na co dzień nie interesują się przesadnie tym elementem historii. Jak to jednak jest najczęściej ani serial, ani książka nie jest produkcją stricte historyczną, co oczywiście niesie ze sobą pewne ograniczenia. I z pomocą tym, którzy chcą wiedzieć, co naprawdę wydarzyło się na wiele lat temu i to bez tej otoczki popkulturowej przychodzi z pomocą najnowsza propozycja WUJ z serii Mudnus – „Na zawsze w lodzie Śladami tragicznej wyprawy Johna Franklina” autorstwa Owen’a Beattie i John’a Geiger. I nie chcę tutaj porównywać i wskazywać na różnicę, bo nie miałem okazji obejrzeć serialu do końca, ani czytać książki więc wybaczcie, że o takie porównanie się nie pokuszę, ale to też nie do końca byłby temat tekstu.

Faktem jest, że recenzowana książka jest w pełni książką opartą na faktach, przedstawiającą w sposób szczegółowy wyniki badań naukowców, którzy od wielu, wielu lat pracują nad tą sprawą. I choć nadal nie wszystko jest jasne, to dziś wiemy już dużo więcej, niż wiedziano zaraz po tej tragedii, a że działo się dużo to i sama ta opowieść jest pełna dramaturgii i emocji. Tych musi być zresztą wiele, jeśli autorzy przedstawiają w bardzo szczegółowy sposób pracę badawczą nad zmarłymi, m.in. opisując proces ekshumacji zwłok i okraszają go fotografiami zmarłych. Robią to przy tym w taki sposób, że nie obdzierają tych ludzi z godności i nie budują atmosfery taniej sensacji. Cały czas pamiętamy bowiem, że przecież to ludzie tacy jak my, którzy zginęli w tragiczny sposób. Tragedia ta oddziałuje na czytelnika jeszcze mocniej wraz ze zdradzaniem kolejnych szczegółów, jak wspomniany wcześniej kanibalizm czy powód, dla którego w ogóle do tej sytuacji doszło… Recenzowana pozycja to nie tylko jednak opowieść o zmarłych i biorących udział w tragedii, ale też o walce wówczas żyjących, którzy chcieli już wówczas poznać prawdę. Śledzimy więc pierwsze wyprawy, które wyruszyły na poszukiwania zaginionych, poznajemy najważniejsze postaci z nią związane a sama recenzowana książka to też opowieść o podbojach morskich i próbach odkrywania nowych szlaków morskich jako takich. Całość tworzy pełny obraz tego, jak to wyglądało i jednocześnie kreuje naprawdę ciekawą historię historyczną, ale z takim mocno dramatycznym i przygodowym zacięciem.

Duża jej zaletą jest bardzo sugestywny i obrazowy styl pisarski duetu autorów, który kreuje odpowiednią atmosferę podczas lektury. W żadnym miejscu nie czujemy znużenia, nie ma tutaj też obecnej często w książkach historycznych trudności z lekturą, która staje się niekiedy wymagająca. Ta książka to pozycja w pełni historyczna, oparta na faktach i badaniach, natomiast jednocześnie też dzieło popkultury (w dobrym znaczeniu tego słowa), przez co czytelnik czyta ją jak powieść, a nie podręcznik. To na pewno duża jej zaleta, gdyż łączy w sobie wartość merytoryczną drugiego ze świetnym sposobem spędzenia czasu przy intrygującej książce co z kolei jest zauważalne najczęściej w pierwszym.

Czy można więc tę książkę polecić? Zdecydowanie tak. Gwarantuje ona bowiem pasjonująca historię, podczas której dowiecie się prawdy o wydarzeniach z 1845 roku, poznacie szokujące szczegóły wypraw, odkryjecie efekty prac badaczy, a jednocześnie będziecie się dobrze bawić. Co więc ciekawe w tym wypadku może być też odwrotnie niż napisałem we wstępie tj. tutaj to książka historyczna może zachęcić do sięgnięcia po dzieła popkultury. Zachęcam więc do lektury.

Na zawsze w lodzie Śladami tragicznej wyprawy Johna Franklina

Owen Beattie, John Geiger
Z przedmową: Margaret Atwood
Seria: Mundus
Liczba stron: 336
Format: 13,7x20,5 cm
Rok wydania: 2021
Data premiery: 27.05.2021
Data wydania e-booka: 07.06.2021

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz