środa, 15 października 2014

(Recenzja) Kentarou Miura - Berserk #1

Niemalże ćwierć wieku przyszło czekać polskim fanom na krajową edycję Berserka. Tytuł powszechnie uważany za jedną z najlepszych mang w historii, pojawił się w kraju nad Wisłą dzięki wydawnictwu J.P.F., które od wielu lat starało się o licencje. Trochę czekaliśmy, ale zdecydowanie było warto.








Już pierwszy tom serii potwierdził (w mojej opinii) panujące przekonanie i zachwyty nad tym tytułem. Berserk to manga naprawdę genialna jakby nie patetycznie to zabrzmiało. Cała akcja toczy się w (umownie) średniowiecznych realiach, w których spotkamy rycerzy, odbywać się będzie polowanie na heretyków w ramach inkwizycji, a zewsząd jak to w dobrym fantasy pojawiają różnego rodzaju demony. W tym wszystkim musi odnaleźć się On, tajemniczy szermierz, który nie przejmuje się swoim życiem. Jego jedynym celem jest eliminacja kolejnych wrogów, w osobach tajemniczych Apostołów, napotkanych na swojej drodze. Postać, którą otacza złowrogie piętno, a ratunkiem jest bezwzględna walka. Aby przeżyć musi zabijać i to w ilościach doprawdy hurtowych, a z pomocą poza elfem Puckiem (którego pewnego dnia ratuje z opresji, a przy tym nie darzy zbyt dużą sympatią) przychodzi mu jeszcze broń, którą posiada. Składa się na nią "proteza" zastępująca rękę, kusza wystrzeliwująca kilka strzał jednocześnie i najbardziej charakterystyczny element uzbrojenia, czyli ogromnej wielkości miecz, który od razu na myśl przywodzi ten, który dzierżył w swoich rękach Cloud Strife z kultowego Final Fantasy VII. Mężczyzna ten przemierza kolejne miejsca, w których zostawia po sobie ślad w postaci przelanej rzeki krwi.



Tym jest głównie Berserk. Akcją, brutalna przemocą, walką i adrenaliną doprawioną szczyptą seksu. Wraz z rozwojem serii być może te proporcje się zmienią. Pożyjemy i poczytamy a zobaczymy. W mandze tej nie ma miejsca na wiele więcej poza elementy wymienione powyżej, choć sam Guts wygląda na postać interesująca. Na pewno nie jest to bohater w pozytywnym ujęciu, choć ewidentnie wykonuje pracę służącą ogółowi. Jest w nim za to tajemnica. Pierwszy tom żadnej z nich nie wyjaśnia, za to wzbudza nieprawdopodobną ciekawość. Czym jest jego piętno, jak je „zdobył” i kilka innych pytań nasuwa się od razu w trakcie lektury. Nie wiemy też wiele o jego niechcianym towarzyszu elfie. Autor w bardzo umiejętny sposób skonstruował więc tę pierwszą część, zadając mnóstwo pytań i nie dając żadnej odpowiedzi. Nasze zainteresowanie Miura wzmocnił dodatkowo zakończeniem pierwszego tomu...

Przed lekturą Berserka zastanawiałem się co takiego może być w tej mandze, że oznaczono ją, jako tytuł przeznaczony dla dorosłych. Teraz już to wiem i w pełni się z tą klasyfikacją zgadzam. Tu nie chodzi tylko o to, że tu i ówdzie ukazuje się krew. Tu chodzi o to, że tej jest tyle, że można nią byłoby zapełnić niejedną rzekę, a do tego jeszcze autor ma dość wybujałą wyobraźnie jeśli chodzi o możliwości oddzielania kolejnych elementów ciała od reszty. Odcinane głowy (niektóre z nich są jeszcze dodatkowo zgniatane) czy ręce i przecinanie człowieka w pół to element powszedni, podobnie jak występujący kanibalizm. W kilku miejscach osoby bardziej wrażliwe mogą mieć spory problem z przełknięciem takiej dawki tak brutalnej przemocy. Dla autora Kentarou Miury nie ma świętości. W równym stopniu pozbawia on życia mężczyzn jak i kobiety, z rak bohaterów giną zarówno dzieci jak i starcy. Pikanterii komiksowi dodają jeszcze sceny seksu, które są i to już na samym początku. Te wszystkie elementy sprawiają, że jest to wyborny tytuł dla męskiego i dojrzałego grona czytelników. 



Jeśli miałbym wskazać na jakąś wadę to byłby to nieco irytujący elf Puck. Może nie sama ta postać, a te elementy z jego udziałem, które mają być humorystyczne, a niepotrzebnie psują ciężki i mroczny klimat historii.

Kilka słów należy się również oprawie graficznej, gdyż ta jest naprawdę wyborna. To jedna z lepiej narysowanych mang, które miałem przyjemność czytać. Ciekawi mnie czy tak wysoką formę autor da radę utrzymać przez całą serie, gdyż pierwszym tomem zawiesił on sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Kreska Miury jest realistyczna i dokładna. Świetnie radzi on sobie zarówno z żywymi postaciami jak i tłami. Wiadomo, że szczególnie ten drugi element w japońskim komiksie często szwankuje, ale tu jest naprawdę na co popatrzeć. Rysunki w zdecydowany sposób oddają ducha ówczesnych czasów. Miło jest również popatrzeć na dynamiczne sceny walk, których w Berserku absolutnie nie brakuje. Każdy kadr to piękne rysunki, a perełkami są w moim przekonaniu te plansze z końcowych momentów mangi, na których widzimy wąskie uliczki prowadzące między zamkami i innymi budynkami. Coś czego się obawiałem to z kolei kadry, na których dużo się dzieje i gdzie jest duża ilość postaci. Mangacy niekiedy nie radzą sobie z nimi najlepiej przez co rysunek sprawia wrażenie jednej nieczytelnej plamy. W Berserku problem ten nie występuje, i nawet te kadry, na których umieszcza on kilka osób są czytelne.



Pod względem wydawniczym też jest bardzo przyzwoicie. J.P.F. zastosowało wariant z nieznacznie tylko mniejszym formatem w porównaniu do Mega Mang i jak zwykle jest ona dobrze sklejona. Nie musimy się obawiać, że tom się rozleci podczas czytania. Okładka naturalnie posiada obwolutę. W ramach ciekawostki napiszę, że początkowo tytuł miał mieć inne liternictwo, natomiast na pierwotną wersję nie zgodziła się strona japońska, a szkoda. Szkoda też, że zabrakło kolorowych plansz, które otwierają kolejne rozdziały. Tracą one sporo przez ten element, gdyż są mocno rozmazane, ale wynika to z japońskiego wydania. Druga sprawa to kwestia tłumaczenia. Nie zauważyłem żadnych "kwiatków" czy błędów, natomiast zastanawia mnie kwestia przekleństw - czy występują one również w oryginalnej wersji czy to cecha charakterystyczna polskiego wydania? Manga pozbawiona jest również loga patronów medialnych, stąd też poinformuję tutaj że "Półka" objęła takowy nad tym tytułem (koniec prywaty ;) ).

Podsumowując – jestem przekonany, że nie będę zbyt oryginalny jeśli chodzi o zachwyty nad tym tytułem. To w powszechnej opinii wydawniczy pewniak i nie spodziewam się zbyt wielu krytycznych opinii na jego temat. Nie może być jednak inaczej, gdyż to tytuł naprawdę wyborny. Zagęszczenie akcji na stronę jest tu na niewyobrażalnym poziomie. To wszystko jest jeszcze podane w niezwykle mrocznym klimacie i brudnej atmosferze. Berserk to wiele brutalności i przemocy, ale nie tylko. Mamy tu tajemnice i zagadki, na których rozwiązanie przyjdzie nam poczekać. Ostatnie co można powiedzieć o Gutsie to to, że jest miałki. Jest zdecydowanie "jakiś" i choć nie jest to postać, którą od razu się polubi to jest przy tym bohaterem, którego zagadki i losy nas interesują. Zdecydowanie polecam starszym czytelnikom ten tytuł. Nie zawiedziecie się.

Berserk #1

Scenariusz: Kentaro Miura
Rysunek: Kentaro Miura
Wydawnictwo: JPF - Japonica Polonica Fantastica
Wydanie I: 10/2014
Liczba stron: 230
Format: 145x205 mm
Oprawa: miękka w obwolucie
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
ISBN-13: 9788374714518
Cena z okładki: 25,20 zł




5 komentarzy:

  1. Obejrzawszy anime (z lat 90') zakochałem się w "Berserku", ale niestety urywa się ono w najciekawszym momencie, kiedy w mandze dopiero akcja naprawdę się rozkręca.

    Co do tego elfa też mnie drażnił, zgadzam się, że zupełnie niepotrzebnie psuje klimat w pewnych momentach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to pierwszy kontakt z tym tytułem, gdyż skanlacji nie czytuję, a jeśli oglądam anime to raczej nie serie.

      Co do elfa to mogłoby go nie być, ale zobaczymy co będzie dalej :)

      Pozdrawiam i dzięki za komentarz.

      Usuń
    2. A mi się wydaje że elf jest potrzebny, bo jakby go nie było to klimat byłby zbyt ciężki. Elf daje kontrast przez który ogólny efekt jest bardziej strawny :)

      Usuń
  2. Elf pomaga Gutsowi nie zatracić się całkowicie w swojej krucjacie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kreska robi się z czasem o wiele lepsza. Autor recenzji ma racje, mówiąc, że Miura od razu wysoko ustawił poprzeczkę, ale w porównaniu z tomami od ok. trzeciego w górę pierwszy wydaje się niemalże niezgrabny :)
    Elf, elf, elf... Berserk najpierw oferuje wprowadzenie, później rewelacyjną, długaśną retrospekcję, i w końcu powrót do momentu, w którym poznaliśmy Gutsa. Moim zdaniem szkoda, że robala nic nie zgniotło. Tutaj wprawdzie irytuje, ale jakoś ujdzie, nie można też powiedzieć, że jest zupełnie pozbawiony znaczenia (oferuje wgląd w emocje Czarnego Szermierza, które w inny sposób trudno byłoby czytelnikowi poznać). Za to później (po zakończeniu retrospekcji) autor traktuje Pucka tak, jakby zapomniał, jakiż to SENSOWNY powód przyświecał mu podczas rysowania skrzydlatego malucha. Przykre.

    OdpowiedzUsuń