poniedziałek, 13 stycznia 2014

(Kilka słów na temat) Komiksy są dla dzieci, czyli "Miś Zbyś" jako prezent

Czas Bożego Narodzenia to nie tylko radosne świętowanie, ale (nie oszukujmy się) również czas przedświątecznej gorączki i zakupu prezentów. Zanim jednak można wydać pieniądze, trzeba wiedzieć na co je przeznaczyć, a to nierzadko jest pewien problem. Co może kupić komiksowy maniak dziewczynce w wieku przedszkolnym? Kolejną lalkę? Bez sensu. Grę czy układankę? Już lepiej, bo nie tylko bawi, ale i pomaga rozwijać. Wygrała jednak inna opcja, a mianowicie... tak tak – zakup komiksu.





Rzut oka na to co zostało wydane ostatnio i co można śmiało pokazać dziecku (na WKKM jest jeszcze za wcześnie heh) i "w grze" pozostały praktycznie dwa tytuły Detektyw Miś Zbyś na tropie. Lis ule i miodowe kule oraz Bartnik Ignat i skarb puszczy. Prace Piotrka Nowackiego są mi już znane i praktycznie w każdym wypadku bardzo przeze mnie cenione. Mam na myśli zarówno te dla starszych czytelników (It's not about that, Byle do piątku trzynastego) jak i przeznaczone dla młodszej części czytelniczego światka ( Tim i Miki: W Krainie Psikusów). W jednym i drugim wypadku autor sprawdza się znakomicie i bez przesadnego słodzenia mogę stwierdzić, że jest to jeden z bardziej przeze mnie cenionych komiksiarzy w Polsce. Dodatkowo jeszcze jego komiksy dla młodszych udekorowane są naprawdę bajecznymi i przyjemnymi kolorami co nie jest bez wpływu przy albumach dla dzieci. Tomasz Samoljik, czyli twórca "Bartnika Ignata" również jest świetny w tym co robi, dlatego wybór między tymi dwoma tytułami nie był łatwy. Zasięgnąć opinii postanowiłem więc na popularnym forum komiksowym gildia.pl



Tak jak myślałem i tym razem forumowicze nie zawiedli i użytkownik „kryjący” się pod loginem Ystad podpowiedział (dziękuje Ci bardzo za radę):
Miś Zbyś.
Bartnik (który jest dla mnie najlepszym do tej pory komiksem Tomka) jest dla deko starszych (moje subiektywne..)

Opinia o tyle cenna, że wskazująca na wiek odbiorcy. Cóż, utwierdzony w przekonaniu mogłem więc śmiało udać się do księgarni (internetowej heh) na zakupy.

Założenie miałem takie, żeby na łamach „Półki” zrecenzować zakupiony komiks. Niestety nie uda mi się tego zrobić. Przynajmniej na razie. Recenzji nie będzie, gdyż najnormalniej w świecie za krótko dane mi było cieszyć się tym komiksem. To cud, że zdążyłem się w ogóle z nim zapoznać w tej przedświątecznej gorączce zanim album został zapakowany w świąteczny papier :) W praktyce wyglądało to tak, że kilka minut przed rozpoczęciem pracy siedziałem w samochodzie przed firmą i łapczywie połykałem kolejne strony komiksu, aby chociaż poznać jego zakończenie.


Niezbyt sprzyjające warunki spowodowały, że wolałbym nie podejmować się recenzowania tego tytułu. Napisać mogę tylko ogólne wrażenia, a te były jak najbardziej pozytywne. Naprawdę piękne wydanie w twardej oprawie, znów bajkowe kolory wypełniające kadry i charakterystyczne rysunki Piotrka, były tym co mnie zachwyciło w tym tytule. Bardzo pozytywny klimat tego komiksu sprawił, że był to zakup zdecydowanie udany i z czystym sercem mogę polecać go dla poszukujących prezentów dla dzieci.

Tak sobie jednak myślę, że nie moje zdanie jest w tym wypadku najważniejsze, a obdarowanego prezentem dziecka. Piotrku jeśli jakimś cudem to przeczytasz to wiedz, że Twój komiks zdał najtrudniejszy egzamin – spodobał się on siostrzenicy, dla której był przeznaczony. Naprawdę była nim zachwycona, od razu zostawiając (aż mi się głupio zrobiło ;) ) inne prezenty i zajmując się Misiem Zbysiem, a nawet tworząc alternatywną wersję tej historii, w której tytułowy Miś zmienił nazwisko, a cała akcja działa się zimą heh. Dla dziecka był to pierwszy kontakt z komiksem i przyznać muszę, że dobrze rokuje to na przyszłość.

Warto zwrócić uwagę, że również i rodzice dziecka (oraz dziadkowie) byli zachwyceni, choć na co dzień nie mają styczności z komiksowymi dziełami. Urzekło ich m.in. piękne wydanie komiksu oraz rysunki i kolory, które zdecydowanie mogą zachwycić. Przyznam się szczerze, że obawiałem się nieco, iż może to być niezbyt udany prezent (nie wiedziałem wszak jak dziecko zareaguje na komiks, który miało okazję oglądać pierwszy raz w życiu), ale moje obawy były całkowicie niepotrzebne, gdyż dziewczynka była nim zachwycona.


Z tego miejsca namawiam wszystkich, aby „rozsiewali” dobrą nowinę o komiksach i wręczali je jako prezenty przy wszystkich możliwych okazjach. Niech dzieci wyrabiają sobie wyobraźnie czytając obrazkowe historie, a przy okazji i rodzice spojrzą jeszcze łaskawszym okiem na to medium.

A Bartnik Ignat i skarb puszczy? Cóż kolejna Wigilia już niedługo, a po drodze jeszcze wiele innych okazji także i ten komiks będzie okazja kupić, podarować, a wcześniej przeczytać.


ps. nie pozostaje mi też nic innego jak nabyć jeden egzemplarz "Misia Zbysia" dla siebie...


5 komentarzy:

  1. Bardzo dziękuję za miłe słowa. Bardzo mi jest miło. Pochwały oczywiście przyjmuję w imieniu całej trójki autorów oraz wydawcy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co dziękować. Zasłużyła cała trójka na skromne słowa pochwały, mimo tego, że nie wszystkie zwierzęta pasują do miejsca, w którym dzieje się akcja, a borsuk jest czerwony heh ;) taki żart odnośnie Twojego wpisu na gildii.
      Dzieciaki czekają na kolejne części więc trzymajcie ten wysoki poziom.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. ... komiks przeczytałam dziś mojej 3,5latce, po przeczytaniu wpatrywała się w okładkę, zamyślona... pytam o czym myślisz, a ona na to: "no nie wiem jak to się stało, że ten lis jest tu pod drzewem sowy, jak go nie było, coś mi tu nie pasuje..."itd... a ja matka trudzę się, tłumaczę, wymyślam i sama nie wiem czy zdałam egzamin :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Szanowna Pani. Przede wszystkim dziękuję za zakup komiksu oraz gratuluję spostrzegawczej córeczki. Jestem przekonany, że poradziła sobie Pani świetnie z zadaniem. Jako autor mogę wytłumaczyć ten zabieg z okładką tak, że scena na niej przedstawiona nie zawsze musi pokazywać dokładnie scenę wyjętą z samej historyjki. Często do zilustrowania okładki jest wykorzystywana kompilacja różnych zdarzeń i postaci występujących w opowieści tak, aby trochę szerzej pokazać, czego można spodziewać się w środku. Sam mam 4-lteniego synka i wiem, że czasem trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby tłumaczyć mu świat. Myślę, że jednak najtrudniejsze pytania i odpowiedzi jeszcze przed nami, więc sytuacja ze scenką z okładki może być dobrym treningiem :) Pozdrawiam serdecznie. Piotr Nowacki P.S.

      Usuń