wtorek, 15 sierpnia 2017

(Recenzja) Tetsuya Tsutsui - Manhole #1

Trochę bez rozgłosu i nieco nieśmiało na rynku pojawiła się kolejna mangowa kolekcja. Po tym, gdy J.P.F. upatrzyło sobie Junjiego Ito, jako swoją gwiazdę, Studio JG rozpoczęło publikację mang autorstwa Tetsuya Tsutsui. Co może być ciekawe, za jego debiut na krajowym rynku odpowiada inne wydawnictwo – Hanami, które jednak po tym, jak ukazała się manga „Duds Hunt", zrezygnowało z tego autora. Schedę po nim przejęło właśnie rzeczone „Studio”, które od tego czasu wydało już „Prophecy”, „Reset”, rozpoczęło serię „Manhole”, a wkrótce ma wydać bardzo ciekawie zapowiadające się „Poison City”. Do tego jednak czasu fani twórczości tego świetnego skądinąd mangaki mogą cieszyć wzrok wspomnianą przed chwilą serią. O czym jest ten tytuł i czy należy po niego sięgnąć? O tym poniżej.


Fabuła: „Manhole” to manga z pogranicza sensacji, thrillera i horroru opowiadająca o losach tokijskich policjantów, którzy pewnego dnia stoją przed wyzwaniem rozwikłania nie lada zagadki. Otóż to na ulicy pojawia się nagi, zakrwawiony mężczyzna, który podchodzi do przypadkowego mężczyzny i obrzyguje go krwią. W konsekwencji upadku, który za chwilę następuje, człowiek ten umiera, a sekcja zwłok wykazuje, że denat zarażony był pasożytem. Początkowo wydaje się, że będzie on jedyną ofiarą i, że nie ma się czego obawiać, ale szybko policjanci prowadzący sprawę przekonują się, że do dopiero początek tajemniczych i nieprzyjemnych wydarzeń, których są świadkami. Pierwsza z ofiar pasożyta nie jest też taka przypadkowa, jak z początku można było sądzić. Dla tokijskiej policji zaczyna się wyścig z czasem, aby rozwikłać tajemnicę, kto stoi za zarażeniami, kim są ofiary i jaki był cel tego, który zarazę tę wprowadził na ulice, zanim dojdzie do bio-katastrofy.



Scenariusz: warstwa fabularna od samego początku przykuwa uwagę czytelnika do tego tytułu. Maszerujący w centrum miasta zakrwawiony mężczyzna, jego tajemnicza śmierć i związane z tym następstwa są tak zręcznie ukazane, że nie jest nam trudno wciągnąć się w wir wydarzeń. Kolejne etapy śledztwa ukazane są w bardzo racjonalnej kolejności i jedno wydarzenia ściśle jest związane z poprzednim, a dodatkowo jeszcze nie ma tu przesadnie naciąganych scen. Tsutsui miał całkiem niezły pomysł na ten tytuł i może pochwalić się jeszcze lepszym jego wykonaniem. Godne podziwu jest to, jak pomysłowy jest to twórca i jak niestandardowe rozwiązania fabularne prezentuje w swoich mangach. Wracając do „Manhole” - po lekturze pierwszej części zasadne wydaje się pytanie, czy tajemnicze pasożyty to rzeczywiście kwestia światowego bioterroryzmu, czy może jednak jest to zagrożenie na mniejszą, aczkolwiek równie przerażającą skalę? W mandze tej znalazło się kilka ciekawych zabiegów jak np. przeniesienie na moment akcji do Afryki, zręczne ukazanie prowadzonego śledztwa czy bardzo udane zakończenie pierwszego tomu. Pod względem fabularnym jest to naprawdę udana rzecz i choć tym razem elektronika czy portale społecznościowe nie odgrywają tu żadnej znaczącej roli, to Tsutsui podjął się innego równie ważnego i będącego na tzw. czasie tematu. Znając twórczość Japończyka, aż boje się pomyśleć co będzie dalej.

Klimat: „Manhole” to manga, na którą składają się praktycznie trzy gatunki. Mamy tu niezłą opowieść sensacyjną, jest też sporo thrillera, a wszystko to okraszone zostało dość dużą domieszką grozy. Niekiedy jest mocno brutalnie, czasami niesmacznie, ale na pewno dynamicznie i ciężko. Sceny rozgrywające się w kanałach ze swoim klaustrofobicznym klimatem mogą przyprawić czytelnika o ciarki na plecach, podobnie jak momenty, w których obserwujemy zarażonych. Pod względem klimatu jest więc aż gęsto i można się w nim zatracić, jeśli ktoś oczywiście takowe preferuje.



Rysunki: duża w tym (we wciągającym klimacie) zasługa rysunków Japończyka. Co prawda nie zawsze są one szczególnie mocno dopracowane, czasami łatwo można dostrzec (szczególnie przy twarzach) pewną umowność, natomiast są momenty, kiedy mangaka wznosi się na niezły pułap. Dostrzegalne jest to szczególnie przy tych mocniejszych scenach, które są jednocześnie obrzydliwe i brutalne. Tsutsui zdecydowanie odnalazłby się w konwencji pełnoprawnego horroru. Należy też zwrócić uwagę na fakt, z jaką pieczołowitością rysuje on... owady. Te są dopracowane niemalże do perfekcji. Ostatecznie „Manhole”, jak to przeważnie w mangach, nie ma wybornych drugich planów czy jakiś perfekcyjnych i przepięknych szczegółowych rysunków, natomiast kadry doskonale budują klimat i komponują się z ciężkim scenariuszem. Nie ma tu więc wielkich graficznych zachwytów (ot taka typowa mangowa seria), ale jest solidna robota, która może się podobać. Najważniejsze, że czytelnik w te rysunki „wierzy” tzn. nawet przez moment nie ma poczucia, że wydarzenia są nierealne i, że autor chce nas przekonać do czegoś, co nie może mieć nigdy miejsca. Na pewno ogromna w tym zasługa realistycznej kreski, którą Japończyk operuje. Ciekawie prezentują się też drobne smaczki, jak pewna plansza narysowana jakby kredkami, która ma ukazywać zmianę i pogorszenie stanu zdrowia jednego z bohaterów. Niby nic wielkiego, a widać w tym pomysł na wzbogacenie komiksu.



Bohaterowie: czy możliwa jest dobra historia bez ciekawych bohaterów? Zapewne nie, więc i tutaj powinno im się nieco baczniej przyjrzeć. Wydaje się, że główni bohaterowie nie są może przesadnie oryginalni, mamy tu twardego gliniarza i jego nieco naiwną partnerkę, ale są też „jacyś”, wywołują w czytelniku emocje. Nie wiemy o ich życiu osobistym praktycznie niczego, natomiast na tym etapie nie jest to nam potrzebne. Policjantka może więc irytować swoim zachowaniem, a detektyw być taki jak wielu innych (choć pod koniec ukazuje on nieco inne oblicze, ukazując swoje emocje) choćby z tego względu, że to ofiary i przeciwnik są tymi, którzy zaprzątają w dużej mierze naszą uwagę. Szczególnie ci pierwsi są otoczeni sporą aurą tajemnicy. Wraz z upływem stron zmieniamy nasze podejście do nich. Japończyk skonstruował ich doprawdy wybornie, przez co zdominowali oni w mojej ocenie cały pierwszy tom. Ciekaw jestem, jak sytuacja potoczy się dalej.

Podsumowując - „Manhole” to niezła manga, która może spodobać się szerszemu gronu odbiorców. Sporo tu tajemnicy, mamy też bardzo dobry pomysł na rozegranie fabuły, a całość nie jest przegadana. Dzieje się tu bardzo dużo, a że wszystko to owiane jest bardzo ciężkim klimatem i podszyte opowieścią grozy sprawia, że jest to dość trudna, ale sprawiająca satysfakcję lektura. Po pierwszym tomie sam zaintrygowany jestem tym, co się w nim wydarzyło i czekam na rozwikłanie wszystkich tajemnic. W cenie 30 zł czytelnik otrzymuje ponad 300 stron niezłej i trzymającej w napięciu lektury. Czy lektury dla każdego? Jeśli nie ma oporów przed tego typu historiami to na pewno tak.

Manhole tom 1

Scenariusz: Tetsuya Tsutsui
Rysunek: Tetsuya Tsutsui
Wydawnictwo: Studio JG
Data publikacji: 05/2017
Liczba stron: 312
Format: 150x210 mm
Oprawa: miękka w obwolucie
Papier: offset
Druk: cz.-b.
Wydanie: I
Cena: 29,99 zł
Tekst opublikowano pierwotnie na portalu paradoks.net.pl


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza