piątek, 20 kwietnia 2018

(Recenzja) Stephen Mansfield - Biografia Tokio

Tokio to jedno z tych miast o przebogatej i niezwykłej historii. Opisać ją całą jest niezwykle trudno, więc z dużą dozą niepokoju podchodziłem do opublikowanej przez Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego książki zatytułowanej „Biografia Tokio”. Już sama nazwa wskazuje, że jako biografia będzie to bardzo rozległe i szczegółowe, a może wręcz encyklopedyczne opracowanie historii japońskiej stolicy. I choć liczba stron nie jest może przesadnie wielka, to jednak moje początkowe obawy okazały się zupełnie nietrafione.





Stephen Mansfield napisał książkę niezwykle ciekawą, bardzo przystępną dla zwykłego (niebędącego historykiem) czytelnika, która daje nam obraz tego, czym było Edo, jakie zmiany zachodziły w nim na przestrzeni lat, zanim zostało ono przemianowane na Tokio, a także, do czego metropolia zmierza obecnie. I choć nie brakuje w książce fragmentów fatalistycznych - takich jak ten:

„Jeśli dojdzie do poważnego trzęsienia ziemi, ta ściółkowa warstwa mieszkalna miasta skruszy się jak nieświeży biszkopt, po czym zamieni w bezmiar drewnianych drzazg. Deszcz okruchów ze strzaskanych szyb oraz neonów spadnie na uciekających w popłochu i skulonych przechodniów...”

który może się niestety w (nieokreślonej) przyszłości ziścić, to Amerykanin nie stara się uprawiać czarnowidztwa, a jego biografia pełna jest też bardziej optymistycznych opisów. Takim jest z pewnością ukazywanie miasta i jego mieszkańców, jako ludzi niezłomnych, którzy są w stanie podnieść się po każdej tragedii, i odbudować (choćby i w zmienionej formie) swoją ukochaną małą Ojczyznę. Historia wielokrotnie pokazywała w stosunku do Tokio swoje pazury i mroczne oblicze, ale Japończycy, o czym w biografii wspomina autor, nigdy się nie poddali, docierając ostatecznie w miejsce, w którym znajdują się obecnie.

Mansfield podzielił swoją książkę na osiem głównych rozdziałów, w których podejmuje się on przeprowadzenia nas przez najważniejsze lata i historyczne zdarzenia, które ukształtowały japońską stolicę kraju. Poczynając od samego powstania tego miasta, poprzez zmiany ukazane na tle wydarzeń o znaczeniu ogólnokrajowym, a kończąc na uczestnictwie w II WŚ i tego konsekwencjach oraz historii najnowszej, będącej w wielu przypadkach punktem wyjścia, czyli pamiętnemu trzęsieniu ziemi w 2011 roku. Zakres lat jest więc ogromny, co musiało za sobą nieść pewnego rodzaju skróty i cięcia. O samym światowym konflikcie wojennym, zakończonym tragedią atomową można byłoby napisać nie jedną, a kilka o wiele bardziej opasłych tomów. Amerykanin, który nie miał tyle miejsca na, musiał więc wybrać to, co najważniejsze. Z pewnością znajdą się czytelnicy, którzy stwierdzą, że jest to historia okrojona i po części będą mieli racje, natomiast z drugiej strony, odniosłem podczas lektury wrażenie, że wszelkie cięcia zostały wykonane w tak udany sposób, że nie zaburzają one przyjemności z lektury, a sama książka jest pełna ciekawych wątków. Mansfield miał do dyspozycji wiele źródeł historycznych, dzięki czemu opis wydarzeń jest często bardzo szczegółowy i z dużą dozą zachowanego klimatu ówczesnych wydarzeń. Jednocześnie autor jest bardzo obiektywny nie tylko w swoich osądach, ale też w przedstawianiu faktów historycznych a z tym, jak wiadomo, bywa różnie. Czytelnik ma więc okazję w odpowiednich momentach samemu wyciągnąć wnioski, co jest chyba szczególnie dostrzegalne w rozdziałach opisujących wspomnianą już wcześniej II Wojnę Światową.



„Biografia Tokio” jest jednocześnie niezwykle wciągającą i napisaną w interesujący sposób pozycją, którą się po prostu świetnie czyta. Daleka jest ona od akademickich podręczników, w których znajdziemy setek dat i imion do zapamiętania. Dzięki tego typu pisarstwu ma ona szanse trafić również do tych, którzy na co dzień są raczej z dala od historii. Bardzo obrazowe opisy ówczesnych dzielnic i jej mieszkańców czy w równie intrygujący sposób przytoczone fakty i wydarzenia historyczne powodują, że książka jest niezwykle barwna i ciekawa, niosąc jednocześnie ze sobą spory ładunek wartości merytorycznej. Owszem, chcąc poznać przebogatą historię Tokio, należy po lekturze sięgnąć do kolejnych źródeł, aby nasza wiedza była wystarczająca, natomiast książka Amerykanina jest taką dużą dawką wiedzy w pigułce. Pigułce łatwo przyswajalnej i takiej, która nawet przez moment nas nie nuży. Wpływ na to ma zapewne i konstrukcja samej książki. Ne brakuje w niej niezwykle ciekawych i intrygujących fotografii, które pozwalają spojrzeć na zmiany zachodzące w Tokio. Nawet taki drobiazg, jak wytłuszczenie przy kolejnych rozdziałach, zagadnień, które będą poruszane, jest ważne i pozwala w przyszłości, gdy będzie to niezbędne, odszukać interesujący nas fragment. To niby mały szczegół, ale warto o nim pamiętać.

W biografii Tokio, napisanej przez amerykańskiego pisarza nie brakuje, polityki, dramaturgii, walki o władze czy śmierci, ale przede wszystkim nie brakuje w niej prawdy. Niekiedy brutalnej czy smutnej, ale potrzebnej, aby w pełni zrozumieć to, co na przestrzeni wieków działo się w Tokio. Wszystkie kraje mają swoją mniej chlubną kartę w historii, Tokio nie jest tu żadnym wyjątkiem i o tych wydarzeniach Mansfield również pisze. Dzięki temu jest to, mimo swojej skrótowości, obraz dość pełny. Podróż odbyta dzięki tej książce jest bardzo udanym początkiem w drodze ku poznaniu mekki każdego miłośnika Kraju Kwitnącej Wiśni. Aby w pełni poznać historię tego miejsca, należy udać się w kolejne podróże, natomiast Mansfield daje nam niezwykle cenny i ciekawy start. Według mnie otrzymaliśmy właśnie niezwykle ważną pozycję na krajowym rynku wydawniczym.

Biografia Tokio

Autor: Mtephen Mansfield
Przekład Maria Moskal
Seria : Mundus
ISBN: 978-83-233-4345-5
rok: 2018
format: B5
stron:272
oprawa: miękka


4 komentarze:

  1. Bardzo podoba mi się jak tę książkę opisałeś. Dzięki temu po nią sięgnę, bo wstępnie za rok lecę do Tokio i mam jeszcze czas, żeby bardziej się wdrożyć. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna recenzja, bardzo zachęca do przeczytania książki. Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny blog. Lubię blogi o takiej tematyce. Jestem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, zgadzam się z tym całkowicie :)

      Usuń