wtorek, 31 października 2017

(Recenzja) Junji Ito - Ślepa uliczka

Podczas pierwszych polskich publikacji mang mistrza Junji Ito, wspominałem o tym, że Japończyk jak mało kto potrafi człowieka wystraszyć, mając do dyspozycji bardzo krótką komiksową formę, niezbyt rozległych objętościowo nowelek. Mimo pozornego braku miejsca na rozbudowanie i nadanie klimatu historiom, mangaka potrafił spowodować, że człowiek się autentycznie bał (no w niektórych przypadkach to brzydził). Nie przypuszczałem wówczas, że nadejdzie taki czas, że tak wiele tych jego krótkich form zostanie w Polsce wydanych, a ja też trochę zatęsknię za długimi historiami w stylu „Uzumaki”. To w jakiś sposób również świadczy o sile i kondycji tego artysty na krajowym rynku.


We wspomnianej już wcześniej „Spirali” (jak i w kilku kolejnych komiksach) nowele były niejako dodatkiem do głównej treści. Od jakiegoś czasu wydawnictwo J.P.F. w ramach „Kolekcji horrorów Junji Ito” publikuje właśnie nieco krótsze prace i wydaje je w formie dłuższych zbiorów. Komiksy te mają swój niewątpliwy urok, a najnowszym przedstawicielem jest „Ślepa uliczka” w oryginale wydana w roku 2011 pod tytułem „Rojiura”. Zbiór ten liczy sobie jedenaście historii, z czego jedna jest dość długa, a reszta to standardowe kilkadziesiąt (nie przekracza 50) stron. Konstrukcja o tyle może nietypowa, że ta najdłuższa opowieść, czyli „Miasto bez ulic” zamieszczona jest w środku zbioru ,co powoduje, że człowiek przyzwyczajony do tego, że będzie miał do czynienia z krótką formą, nagle otrzymuje historię mocno rozbudowaną.



Wszystkie te opowieści, jak to u Japończyka jest w zwyczaju, łączą w sobie grozę, strach, obrzydzenie, ale też tajemnicę czy groteskę. W każdej z nich dużo się dzieje, Ito od samego początku wrzuca czytelnika w wir wydarzeń, wykazując się sporą dawką pomysłowości, dzięki czemu mimo tego, że na rynku jest już sporo jego dzieł, to nadal jego prace bawią, cieszą i przyciągają uwagę czytelnika. To, co natomiast w jakiś sposób wyróżnia komiksy zebrane w tym wydawnictwie to fakt, że mangaka postawił na „japońskość” jego horrorów. W niemalże każdej historii mamy bardzo otwarte i pozostawiające pole do własnych interpretacji i wyborów zakończenia. Niby cała historia dociera do finału, a Ito płynnie przechodzi do kolejnej, ale tak naprawdę niewiele (a na pewno nie wszystko) zostaje wyjaśnione. Co natomiast równie ważne to to, że absolutnie nawet przez moment nie zostajemy z poczuciem, że akcja została urwana, że autor podszedł na łatwiznę. Ewentualne dalsze rozwinięcie fabuły każdy z nas może nakręcić we własnej głowie. Często w literaturze japońskiej (ale również w kinematografii) jest tak, że twórca zostawia odbiorcę z wieloma pytaniami i od niego zależy, jak będzie dane dzieło interpretował. To cenne o tyle, że przynajmniej część z tych historii żyje dalszym życiem pomimo zakończenia lektury mangi.



I owszem można się dziś, po tylu latach obecności Ito na rynku i tylu wydanych tytułach, użalać, że to wciąż utrzymane w bardzo podobnym klimacie historie, że dialogi są niekiedy nienaturalne, że Japończyk nie daje praktycznie nigdy poznać bohaterów swoich opowieści, którzy są dla nas anonimowi, a co za tym idzie, ciężko jest im może szczególnie mocno kibicować. Można mieć też pretensje do kreski mangaki, że jest ona dość wtórna, że postacie są do siebie bardzo podobne i czy czytamy pierwszą, czy dziesiątą jego mangę to spotykamy bardzo podobne twarze, przy których większość z nas będzie miała trudność, aby je przypasować do danej historii. Pewnie część z was tak reaguje na prace Japończyka. Wiecie co? Te wszystkie uchybienia schodzą zawsze na dalszy plan, przez to, w jaki sposób Ito komponuje swoje historie, jak potrafi tworzyć w nich klimat, jak buduję nastrój grozy i jak potrafi przestraszyć czytelnika. W tym Ito był i zawsze będzie mistrzem, i to właśnie to sprawia, że ma na całym świecie tak wielu fanów. Podobnie jest w najnowszym zbiorze jego komiksów. Nie ma sensu opisywać ani tym bardziej oceniać każdej historii z osobna, natomiast śmiało można powiedzieć, że to kolejna udana wyprawa w świat horroru. Historie niekiedy mocno nieprawdopodobne są przy tym niezwykle wciągające i co ważne różnorodne. Myślę, że fakt ten gwarantuje, że nie odczujecie znużenia, nawet jeśli postanowicie pochłonąć ten zbiór na jeden wieczór. Jeśli kogoś do tej pory odrzucała od komiksów Ito obrzydliwość spowodowana jego niektórymi pomysłami i kadrami to tym razem możecie śmiało sięgnąć po „Ślepą uliczkę”. Japończyk jest pod tym względem dużo spokojniejszy, przekładając nad odrazę inne elementy, aczkolwiek pojedyncze tego typu motywy się oczywiście pojawiają.

Kończąc, aby się niepotrzebnie nie powtarzać, bierzcie i czytajcie Ito wszyscy. Naprawdę warto.



ps. trzy najlepsze historie ze zbioru „Ślepa uliczka” w kolejności przypadkowej

„Modelka” opowieść o amatorach kinematografii, którzy zatrudniają do swojego nowego filmu pewną niezbyt ładną dziewczynę. Kręcony w lesie film, przemienia się w koszmar, a Ito tworzy świetny tradycyjny horror o walce o przetrwanie. Jest brutalnie, krwawo i dynamicznie.

„Pozwolenie” Baaardzo nietypowe love story o tym, jak chłopak przez wiele lat próbuje zdobyć pozwolenie na ślub z ukochaną. Zero przemocy, praktycznie żadnej brutalności, ale i tak intryguje i nie daje zapomnieć. Świetne i pomysłowe zakończenie, tworzy cały nastrój historii.

„Wspomnienie” podobnie jak poprzednia historia tak i ta posiada wyborne zakończenie, natomiast cały jej nastrój budowany jest od pierwszego kadru. To, w którą stronę pójdzie cała opowieść jest do samego końca przez Ito zgrabnie ukrywane, dzięki czemu to jedna z tych krótkich form tego mangaki, która potrafi zaszokować. By tego dokonać Japończyk krwi czy przemocy. Bardzo pomysłowa historia.

Ślepa uliczka

Scenariusz: Junji Ito
Rysunek: Junji Ito
Wydawnictwo: JPF - Japonica Polonica Fantastica
9/2017
Liczba stron: 370
Format: A5
Oprawa: miękka w obwolucie
Papier: offset
Druk: cz.-b.
Cena z okładki: 44,99


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza