piątek, 13 października 2017

(Recenzja) Berilac - Sadboi

Berliac to autor, który nie obawia się wyrażać głośno swoich poglądów, nawet jeśli ma mu to przysporzyć kłopotów. Jednym z takowych był problem z wydaniem komiksu właśnie z uwagi na kontrowersyjne wypowiedzi jego autora. Nie zagłębiałem się, choć jest to ciekawe, w ten temat celowo. Uważam bowiem, że czasami lepiej jest nie znać poglądów autora na daną sprawę. Dlaczego? Ano choćby z tego względu, że w bardzo znaczący sposób znajomość spojrzenia na konkretny problem, zamyka nam drogę do własnych interpretacji tego, co chciał przekazać w swoim dziele. Jego „Sadbøi” jest tego doskonałym przykładem. Dlaczego? O tym za chwilę.



„Sadbøi” to z kilku względów komiks wyjątkowy i to nie tylko w ofercie Timof Comics, który odpowiada za polską edycję, ale też w ogóle na naszym rynku komiksowym. To jedna z nielicznych publikacji argentyńskich twórców komiksowych, która ukazała się na krajowym rynku. A jeśli doda się jeszcze do tego fakt, że Berliac rysuje w sposób bliski głównie azjatyckim twórcom, to otrzymamy pełen obraz tego z jak nieprzeciętnym produktem mamy do czynienia.

Styl i inspiracje Argentyńczyka bez trudu zauważalne są już od pierwszego wejrzenia w album. To komiks będący na wskroś przesiąknięty gekigą, czyli japońską szkołą komiksową przeznaczoną dla starszego odbiorcy. W stylistyce takiej poruszali się nie tylko znani i w Polsce przedstawiciele jak jej twórca Yoshihiro Tatsumi, „bóg mangi” Osamu Tezuka, ale też grono całkowicie Polakom nieznanych autorów. Zresztą całkiem niedawno w bardzo podobnej stylistyce swoją antologię wydali przedstawiciele Maszina, przybliżając ten temat rodzimym czytelnikom. Skąd więc czerpał wzorce Berliac, jest jasne, widać to na każdym czarno-białym kadrze, w każdym zarówno dynamicznym, jak i statycznym ujęciu, ale też w projektach postaci, które są jak żywcem wyjęte z japońskiego komiksu. Dawni mistrzowie to nie jedyne dostrzegalne inspiracje autora. Na kadrach można zauważyć też np. odniesienia do „Akiry” Katsuhiro Otomo. Bardzo minimalistyczny styl, często pozbawiony drugiego planu i z charakterystycznym wykorzystaniem szarości sprawił, że choć Berliacowi do Japonii daleko, to jego komiks można pomylić z autorami rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni. To więc też szansa dla tych, którzy za mangą nie przepadają, aby nacieszyć oko azjatyckim stylem rysowania, tym bardziej że Argentyńczyk odnalazł się w nim bez problemu.



Scenariuszowo „Sadbøi” porusza kwestię od jakiegoś czasu niezwykle popularną i wywołującą sporą polemikę nie tylko na najwyższych szczeblach, ale też i wśród przeciętnych przedstawicieli społeczeństwa. Kwestią tą są uchodźcy i ich asymilacja z rdzenną ludnością. Bohaterem komiksu jest tu młody chłopak, któremu udało się uciec z kraju pochłoniętego wojną i przybył do swojego raju, czyli Norwegii. Niestety daje się on poznać z raczej złej strony, tzn. jako drobny przestępca, za co zresztą trafia za kratki. Sam komiks rozpoczyna się w momencie, w którym spiker radiowy nawiązuję do jego mrocznej karty, zadając pytanie, czy przestępstwo może być sztuką? I choć z początku czytelnik nie wie skąd takie przypuszczenie, i że pozornie wydaje się ono bez podstaw, to wraz z upływem akcji, stawiana teza staje się jak najbardziej zasadna.

Wspomniałem, że czasami lepiej jest nie znać poglądów autora. „Sadbøi” jest komiksem, w którym nic nie jest jednostronne, a zarówno przeciwnicy, jak i zwolennicy przyjmowania imigrantów znaleźliby atuty na poparcie swoich słów. Berliac tworzy coś, co tak naprawdę jest ciężkie do wykonania, czyli nie opowiada się po żadnej ze stron konfliktu. Jest narratorem, zadaje pytania i przedstawia fakty, ale nie mówi wprost, po której stronie stoi racja. Poznanie prywatnych poglądów autora całkowicie zburzyłoby tą genialną komiksową konstrukcję i zabrało jej chyba największy atut. W albumie tym poruszonych jest sporo bardzo ważnych kwestii, jak brak asymilacji, przestępczość wśród imigrantów, ale też zadawane są mocne pytania, jak choćby to czy imigranci chcą się w ogóle zżyć z miejscową ludnością. To wszystko są rzeczy ważne, a Argentyńczyk podnosi je w sposób bardzo wyszukany, ale też przy tym ciekawy. Przez cały komiks nie zapomina on o tym, aby utrzymywać zainteresowanie czytelnika na najwyższym poziomie. Dzieje się tak za sprawą sensacyjnej otoczki i ogromnej ilości toczących się zdarzeń, które prowadzą nas do bardzo efektownego i dającego do myślenia finału.



Argentyński twórca nie daje zamknąć opowiadanej przez siebie historii w twarde ramy czasowe przez co, co chwila następują skoki w czasie. Wydarzenia toczące się obecnie przeplatane są retrospekcjami, dzięki którym dopiero dowiadujemy się, w czym rzecz. Berliac ani przez moment nie gubi jednak wątku i dość trudne zadanie polegające na połączeniu wszystkich tych elementów w jedną zgrabną całość rozwiązuje wybornie. Czytelnik dzięki temu nie jest w scenariuszu zagubiony mimo tych częstych czasowych przeskoków. Warto też podkreślić odwagę w ukazywaniu kontrowersyjnych treści. Nie dla każdego mogą być to momenty „smaczne”, ale w komiksie znajdziemy sceny erotyczne (niepokazane bardzo wprost) i to w tym nie zawsze poprawnym wydaniu jak pedofilia czy homoseksualizm pośród więźniów. Czy jesteśmy zwolennikami tego typu scen w komiksach, czy nie, jest inną sprawą, natomiast w tej historii autor umieszcza je, mam wrażenie, nie po to, by zaszokować, ale dlatego, że wymaga tego fabuła i założenie, które przed sobą postawił.

Podsumowując, „Sadbøi” jest komiksem naprawdę dobrym i ważnym. Podnosi on bowiem kwestie będące na czasie i to w sposób pozbawiony sensacji, a raczej z wyważonym, pewnym siebie językiem, który zostawia czytelnikowi pole do własnej interpretacji i wykorzystania podanych faktów na swoją korzyść. Porusza on w nim też wiele ważnych problemów, a wszystkie te elementy potrafi oprawić w bardzo dobrą i miejscami zaskakującą historię sensacyjną z niezłymi, acz bardzo specyficznymi rysunkami. Grono występujących w komiksie bohaterów jest z krwi i kości, nie są to jakieś wydmuszki, więc czytelnikowi łatwo jest wczuć się w ich sytuację. Myślę więc, że „Sadbøi” to jedno z tegorocznych komiksowych odkryć, z którym warto się zapoznać.

Sadbøi

Scenariusz: Berliac
Rysunki: Berliac
Wydawca: Timof Comics
Data wydania: 18.09.2017 r.
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
ISBN: 978-83-65527-55-4
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka
Format: 170x240 mm
Stron: 144
Cena: 49 zł
Tekst ukazał się pierwotnie na portalu paradoks.net.pl

2 komentarze:

  1. „Sadbøi” jest wspaniałą propozycją dla ludzi lubiących komiksy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam komiksy! Muszę sięgnąć po tę pozycję :)

    OdpowiedzUsuń