sobota, 17 września 2016

Sławomir Zajączkowski, Krzysztof Wyrzykowski - Wilcze Tropy #5: Żelazny

Całkiem niedawno odbył się pogrzeb dwójki bohaterów polskiego podziemia zbrojnego – Danuty „Inki” Siedzikówny i Feliksa „Zagończyka” Salmanowicza. Tym samym kolejne dwie zasłużone Polsce osoby spoczęły w godnym miejscu, zamiast w ubeckim dole. Czemu piszę o tym przy okazji recenzji najnowszego komiksu z serii „Wilcze tropy”? Ano dlatego, że losy obydwu są ze Zdzisławem Badochą „Żelaznym” połączone w jeden, bardzo dramatyczny sposób.






Cała trójka została zdradzona przez jedną osobę, wszyscy zginęli więc tak naprawdę, przez jedną donosicielkę – Reginę Żylińską „Reginę”. To ona właśnie z bohaterki zamieniła się w zdrajczynię, wsypując swoich niedawnych towarzyszy broni, zdając sobie jednocześnie sprawę co czeka „Żelaznego”, „Inkę” i resztę „Wyklętych”. Zdzisław Badocha, żołnierz AK, a następnie dowódca 2 szwadronu 5 Wileńskiej Brygady AK zmarł na skutek ran odniesionych po wybuchu granatu rzuconego w czasie obławy 28 czerwca 1946 roku. Piszę o tym nieprzypadkowo, gdyż najnowsze dzieło Krzysztofa Wyrzykowskiego i Sławomira Zajączkowskiego skupia się na wcześniejszych wydarzeniach, sprawę jego wpadki i w konsekwencji śmierci pozostawiając bez wyjaśnienia. Przyznać trzeba, że posunięcie dość specyficzne, zważywszy na to, że są to przecież dość istotne fakty. Wzmianki o okolicznościach jego śmierci nie znajdziemy tym razem również we wkładce historycznej na samym końcu albumu.



Być może jest to spowodowane tym, że „Żelazny” miał na swoim koncie szereg spektakularnych akcji i to na nich woleli się skupić autorzy komiksu. Jeśli tak, to wyszło im to całkiem nieźle, bo akurat te elementy są w komiksie dość dokładnie przedstawione i wiernie odwzorowane. Piąty album z serii „Wilcze tropy” można zresztą podzielić na dwie części. Pierwsza to ta, w której „Łupaszka”, „Żelazny” i reszta pozyskują materiały, środki finansowe, ale i ekipę do przeprowadzania swoich akcji i druga odsłona, gdzie obserwujemy kolejne coraz skuteczniejsze i bardziej spektakularne akcje „Żelaznego”. I to posunięcie jest akurat jak najbardziej godne pochwały, gdyż dzięki temu możemy spojrzeć na „Wyklętych” niejako z dwóch perspektyw. Podejrzewam, że wśród części czytelników, analizujących postępowanie „Żołnierzy Niezłomnych”, może zapalić się „kontrolna lampka”, gdy będą obserwowali akcje, podczas których konfiskowali oni samochody, broń i pieniądze czy to od osób prywatnych, czy współpracowników reżimu czy w końcu z różnego rodzaju banków. Są to tematy dość trudne i mając w pamięci komunistyczny bełkot o „leśnych bandytach” nieco kontrowersyjne, ale dobrze, że podejmowane w komiksach IPN-u. Trzeba przecież przy tym pamiętać o otoczce, która towarzyszyła tym akcjom i zachowaniu ludzi pokroju „Żelaznego”. Badocha każdy skonfiskowany majątek kwitował potwierdzeniem odbioru, co stało się niejako jego znakiem rozpoznawczym, a jednocześnie pokazywało jego ogromną uczciwość względem innych. O tym również jest mowa w niniejszym komiksie.

W drugiej części albumu widzimy już rajdy Badochy i jego towarzyszy, które odbiły się głośnym echem nie tylko w Polsce, ale również poza jej granicami. Nie mogło być jednak inaczej, jeśli grupka ludzi (komunistyczna propaganda mówiła o setkach osób) potrafiła w spektakularny sposób rozbroić kilka posterunków MO i zlikwidować wielu ubeków. Akcje te obserwujemy na łamach komiksu, co wprowadza do niego ogromną dawkę dynamiki i niemalże sensacji w stylu najlepszych filmów wojennych. I choć autorzy pominęli kwestię ostatnich chwil bohatera, to z ich komiksu dowiemy się naprawdę wiele jak on żył, jakim był człowiekiem. Zajączkowski skupia dużo swojej uwagi na ukazaniu charakteru tej postaci stąd mowa o wypisywanych potwierdzeniach konfiskaty czy łasce stosowanej względem nawet ubeków, którzy wykazywali się odrobiną człowieczeństwa. To na pewno mocny atut tego komiksu.



Co jeszcze można o nim napisać? Standardowo to, co przy każdym kolejnym komiksie tego duetu twórców, że wciąga, intryguje, ciekawi i przy tym uczy. To na pewno. Poza tym warto wspomnieć, że przez łamy komiksu przewija się szereg bardzo znanych postaci. Wspomniani już wcześniej „Łupaszka”, Inka” czy w końcu „Regina”, która już zaczyna „sypać”.

Również graficznie nie ma tu wielkich zaskoczeń. Wyrzykowski ma już wyrobiony swój warsztat, jego kreska również jest już bardzo dojrzała więc nie ma co spodziewać się nagłych zmian. I bardzo dobrze, gdyż jest to naprawdę utalentowany rysownik, co widać również w tym albumie. Co prawda można się czepiać, że niektóre twarze trudno rozpoznać tudzież są podobne do innych, ale mimo tego realizm i szczegółowość jego kreski potrafi zachwycić. Całość jak zawsze okraszona jest przepięknymi, nieco stłumionymi kolorami, które dodają całej historii wiele efektu, ale i przy tym uczucia refleksji nad losami „Wyklętych”. Mnie osobiście szczególnie zachwyciło zimowe otoczenia zaprezentowane przez tego rysownika. Nie można też nie wspomnieć i przejść obojętnie obok okładki, która po raz kolejny jest prawdziwym majstersztykiem graficznym.



W przypadku komiksów IPN-u i ten może śmiało być cenną lekcją historii, czemu służy nie tylko sama opowieść rysunkowa, ale również umieszczona na końcu wkładka historyczna, będąca niejako podsumowaniem tego co przeczytaliśmy i zobaczyliśmy chwilę wcześniej. Tym razem, jak już wspomniałem, komiks nie da nam pełnego obrazu życia bohatera, ale ukaże cenną retrospekcję przeprowadzonych przez niego działań. I jeśli miałbym się do czegoś przyczepić w kwestii technicznej, to do niezbyt zrozumiałego sposobu numerowania tych komiksów. Do naszych rąk trafiła niedawno „piątka”, a z kolei „czwórka” jeszcze przed nami. Dziwne i niepotrzebne zamieszanie.

Zdaniem podsumowania – najnowsza odsłona serii „Wilcze tropy” jest jak zawsze godna polecenia. Pamiętając, że nie ukaże ona całego życia tego żołnierza, możemy się cieszyć tym, że obserwujemy prowadzone przez niego akcje. Autorzy skupili się też na pokazaniu charakteru „Żelaznego”, co im się zdecydowanie udało. Ponadto w tytule jest sporo akcji, przez co komiks z pewnością nie będzie czytelnika nużył.

„Wilcze tropy" tom 5: „Żelazny"

Scenariusz: Sławomir Zajączkowski
Rysunek: Krzysztof Wyrzykowski
Wydawnictwo: Instytut Pamięci Narodowej
Konsultacja historyczna: dr Tomasz Łabuszewski, dr Kazimierz Krajewski
Data wydania: 07.2016 r.
Liczba stron: 48 + wkładka historyczna
Format: 210x295 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Wydanie: I
Cena: 24,90 zł
Tekst opublikowano pierwotnie na portalu paradoks.net.pl


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz