środa, 21 września 2016

(#Recenzja) Tony Sandoval - Spotkanie w Phoenix

Temat nielegalnych imigrantów od jakiegoś czasu spędza sen z powiek politykom i mieszkańcom większości Europy. Wśród osób pragnących wzbogacić się materialnie (część pewnie ucieka też przed toczącymi się konfliktami zbrojnymi) z pewnością są sympatycy ISIS. To dla Europy nowa rzeczywistość i nowy problem, z którym musi sobie poradzić. Nieco inaczej sprawa wygląda ze Stanami Zjednoczonymi, gdzie temat uchodźców jest znany od dawna. Można zaryzykować stwierdzenie, że kraj ten powstał za sprawą napływu imigrantów. Kraj uważany za Eldorado musi liczyć się z tym, że do przekraczania granicy będzie wielu chętnych, a sąsiedztwo biedniejszego Meksyku tylko ten problem pogłębia.




I tu przechodzimy do sedna sprawy, a mianowicie najnowszego komiksu Tony’ego Sandovala - „Spotkanie w Phoenix”. Lubiany i ceniony w Kraju nad Wisłą twórca, tym razem otwiera przed nami swój bardzo prywatny świat i dzieli się przeżyciami w autobiograficznej opowieści, o tym jak i on stał się nielegalnym emigrantem i jak wiele musiał przejść, aby dostać się na drugą stronę granicy. Na początku trzeba zaznaczyć, że choć stosunek do uchodźców można mieć różnoraki, to historia ta zapewne chwyci was za serce i autentycznie będziecie przeżywać to co Meksykanin. Czego jak czego bowiem, ale ogromnej dawki ładunku emocjonalnego zamieszczonego w tej historii odmówić z pewnością nie można.



Wszystko zaczyna się w 1998 roku na przedmieściach miasta Nogales, gdzie poznajemy Sandovala, który narzeka na swój los i pecha, który mu towarzyszy. Chwilę później cofamy się kilka tygodni wstecz, gdzie dowiadujemy się dlaczego Tony ma tak marne samopoczucie. Tak zaczyna się historia przekraczania granicy przez tego artystę. Już same pobudki, którymi się kierował powodują, że zaczynamy mu kibicować. W końcu musi wzbudzić pozytywne uczucia ktoś, kto zrobi wszystko, aby spotkać się z ukochaną dziewczyną, a przy tym jeszcze marzy by zostać gwiazdką komiksu w jednym z amerykańskich wydawnictw, prawda? Taki jest właśnie Sandoval, a wspomniana dziewczyna odegra w całej tej ucieczce z Meksyku ogromną rolę.

„Spotkanie w Phoenix” to jak wspomniałem komiks nacechowany ogromem emocji, ale również akcji. Tak, akcji. Wszyscy pewnie słyszeliśmy o tych tonących imigrantach próbujących przedostać się do Europy. Przekraczanie granicy pomiędzy Meksykiem a Stanami wydawać by się mogło łatwiejsze, ale nie należy do rzeczy przyjemnych i bezpiecznych. Momentami możemy wręcz poczuć się jak w historii sensacyjnej, są tu, bowiem pościgi, aresztowania, napady gangów i nie zawszy happy end. Część czytelników może nawet zostać zaskoczona tak dużą ilością dramaturgii. Co ważne jednak, Sandoval nie zapomina w tym wszystkim o treści. Jego najnowszy komiks to niemalże dokumentalny zapis drogi, którą przebywają chcący dostać się do innego świata, nie zawsze legalnymi sposobami. Dla czytelnika komiks ten może dać pełen obraz tego, z jakimi problemami i zagrożeniami się to wiąże.



Naładowanej akcją historii towarzyszy momentami spokojna narracja w pierwszej osobie, w której Sandoval nakreśla toczące się wydarzenia i kontrastujące z nią dynamiczne dialogi, w których bez trudu odkryjemy uczucia towarzyszące poszczególnym postaciom. Komiks sprawia zresztą wrażenie bardzo szczerego, osobistego i ważnego dla samego twórcy. W „Spotkaniu w Phoenix” Meksykanin wykłada nam jak na tacy swoje uczucia, lęki i pragnienia, co pewnie nie było dla niego rzeczą łatwą, ale dzięki czemu czytelnik może poczuć wręcz wzruszenie. Wszyscy ci, którzy – trzeba o tym pamiętać – nielegalnie przekraczają granicę wzbudzają naszą... sympatię. I tak jak jest wiele protest songów przeciwko choćby wojnom, tak ten komiks może (pewnie trochę przypadkowo) stać się cennym argumentem dla środowisk będących za przyjmowaniem uchodźców. Czy to dobrze, czy źle pozostawię do oceny każdemu z osobna. Faktem jest, że na tyle, na ile mógł, Sandoval potrafił wzbudzić w czytelniku poczucie kibicowania tym ludziom. Każdy z nich zostawił gdzieś za sobą rodzinę, każdy pragnie polepszyć swój byt, ma swoje marzenia. Wszystko to znajduje się w snutej przez Meksykanina opowieści.

Całości uroku dodają rysunki artysty. W mojej skromnej opinii jest to człowiek, który ma jedną z najładniejszych i najbardziej charakterystycznych kresek, a oglądanie każdego z jego komiksów jest ucztą dla oczu. Bardzo stłumione kolory dodają obrazowi niezwykłej melancholii i nastroju, a na rysowanych twarzach malują się wszelkiego rodzaju uczucia od radości, poprzez strach kończąc na smutku. Sceny, w których młody Tony siedzi pod drzewem i płacze, przy towarzyszącym mu deszczu chwytają za serce. „Akwarelowe rysunki” Meksykanina sprawdzają się równie dobrze na niewielkich kadrach, jak i na całostronicowych planszach. Warto dodać, że zarówno jedne jak i drugie znajdziecie w tym komiksie. Gdzieś, kiedyś natknąłem się w Sieci na opinię jednego z czytelników, że styl Sandovala jest trochę „pedofilski” tzn., że pokazuje on w dość dosadny i erotyczny sposób kobiety, które wyglądają jak młode dziewczynki. Teza bardzo odważna, ale czy prawdziwa? Być może taki trochę jest charakterystyczny i specyficzny styl tego twórcy, iż szczególnie kobiece postaci mają coś z dziecka, ale jeśli chodzi o „Spotkanie w Phoenix” to zdecydowanie schodzi to na drugi, bądź trzeci plan, gdyż  jego dziewczynę (jedną z bardzo nielicznych kobiecych postaci w komiksie) widzimy tak naprawdę dopiero pod sam koniec historii. Tak czy inaczej kunszt tego autora trzeba docenić.



Wydawnictwo Timof i cisi wspólnicy stanęło na wysokości zadania, publikując świetnie przygotowany album. Twarda obwoluta, dość duży format, matowy i grubszy papier, który uwielbiam przy tego typu rysunkach, jakie oferuje Sandoval, to tylko część zalet tego wydania. Na końcu znajdziecie jeszcze kilka dodatków w postaci szkiców czy storyboardów, które są cennym uzupełnieniem tego tytułu.

Podsumowując - „Spotkanie w Phoenix” jest naprawdę udanym komiksem w portfolio Meksykanina. I choć problem emigrantów może wzbudzać skrajne emocje, tak przedstawiona historia chwyta za serce i oferuje nam bardzo emocjonalną opowieść autobiograficzną. Dużo akcji zilustrowanej genialną kreską daje w konsekwencji komiks zdecydowanie godny polecenia. Dla fanów Sandovala to pozycja obowiązkowa, dzięki której mogą dowiedzieć się tak wielu osobistych rzeczy o tym twórcy.

Spotkanie w Phoenix

Scenariusz i Rysunki: Tony Sandoval
Tłumaczenie: Katarzyna Sajdakowska i Jakub Jankowski
Wydawca: Timof i cisi wspólnicy
Data wydania: 02.08.2016 r.
Format: 210X270
Oprawa: twarda
Liczba stron: 80
Druk: kolor
Wydanie: I
Cena: 42 zł
Tekst opublikowano pierwotnie na portalu paradoks.net.pl


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz