czwartek, 17 listopada 2016

(#Recenzja +18) Milo Manara - Zapach niewidzialnego

Jedną z największych gwiazd tegorocznego Międzynarodowego Festiwalu Komiksów i Gier w Łodzi był bez wątpienia włoski rysownik i scenarzysta Milo Manara. O skali popularności tego artysty świadczą nie tylko zapełnione miejsca w sali na stadionie ŁKS-u, ale również fakt, że jego komiksy dostępne są w ofercie aż trzech różnych wydawnictw. Nie jest to sytuacja bardzo często spotykana i pokazuje, jak chętnie ludzie sięgają po prace tego autora.







I choć nie są to tytuły dla wszystkich, o czym doskonale i powszechnie wiadomo, to i tak ma on grono swoich zagorzałych fanów, czytelników, którzy doceniają kunszt rysowniczy i warsztat Manary jako scenarzysty, w tym niełatwym przecież kawałku chleba, jakim jest komiks erotyczny. W takim właśnie gatunku specjalizuje się Włoch. Po zbiorczym wydaniu „Klika”, który przyniósł Manarze światową sławę, Taurus Media postanowiło zebrać w jeden album kolejną historię tego artysty, publikując na festiwalu „Zapach niewidzialnego”. Składająca się z dwóch części historia opowiada o pewnym doktorze fizyki, który zakochany do granic szaleństwa w niejakiej Beatrycz postanawia wynaleźć sposób na niewidzialność, by mógł ją swobodnie podglądać i przebywać w jej towarzystwie. Wynajduje on mazidło, które powoduje, że po wysmarowaniu się nim, człowiek staje się niewidoczny dla innych. Jego sekret odkrywa jednak jedna z bohaterek komiksu, piękna i ponętna blondynka. Sytuacja jest o tyle nierealna, że nikt nie chce wierzyć, gdy twierdzi ona, że zna niewidzialnego mężczyznę. To doprowadza do wielu komicznych sytuacji. W drugiej części albumu sytuacja zmienia się dość znacząco, wynalazek profesora staje się smakowitym kąskiem dla ludzi mających niezbyt czyste zamiary, gdyż służyć ma on zarobieniu łatwych pieniędzy. Nasi bohaterowie pakują się przez to w nie lada kłopoty.

Już po nakreśleniu wątków poruszanych w obydwu historiach na myśl nasuwa się fakt, że wspomniane dwie historie są od siebie zupełnie różne. I de facto tak jest. Podczas, gdy pierwsza część to komedia sytuacyjna, w której żarty, jak się domyślacie dość sprośne, wynikają właśnie z wynalazku profesora, który daje przecież wiele możliwości. Tak druga część to w dużej mierze swoisty komiks akcji tudzież kryminał, w którym życie bohaterów będzie kilkukrotnie zagrożone. Taka konstrukcja albumu sprawia, że choć jest on dość podobny do wspomnianego wcześniej „Klika”, to i tak nie jest to komiks nudny czy monotonny. Obydwie historie są poza tym dość krótkie, dzięki czemu nawet ograniczone możliwości, jakie daje erotyka (w końcu kiedyś wpada się w pułapkę znużenia czy wtórności), nie sprawiają, że czujemy się znudzeni podczas lektury.

Jak to u Manary, nie brakuje tu pomysłów z pogranicza absurdu w stylu użycia laski dynamitu w miejscu, w którym nigdy byśmy się tego nie spodziewali czy dość wyuzdanych scen, ale z drugiej strony w tym komiksie nic nie jest pokazane wprost i dosłownie. Z uwagi na fakt, że przecież „głównym bohaterem” jest substancja powodująca niewidzialność, nawet tam, gdy mamy do czynienia ze scenami ukazującymi stosunki - w naprawdę różnych wersjach - autor pozostawia mnóstwo niedopowiedzeń. Widzimy w tym momencie przecież tylko jedną postać, najczęściej bohaterkę, której ruchy i układ ciała wskazują co się właśnie dzieje, pozostawiając sporo miejsca wyobraźni. Zabieg bardzo sprytny, który sprawił, że komiks nie jest tak przesycony erotyką czy wręcz wulgarnością jak inne prace Włocha. I podobnie jak choćby w „Kliku” nie ma tu co doszukiwać się głębi, bowiem skupia się on raczej na prostej rozrywce, aczkolwiek dodać też trzeba, że nie są to historie prostackie, a bohaterowie płytcy. W tym wszystkim jest zachowana równowaga. Manara stara się wprowadzać do historii zwroty akcji, postaci mają swoje motywacje do prezentowanych zachowań jak miłość czy zazdrość, a poza erotyką czytelnik dostaje coś więcej, że choćby wspomnę o dużej ilości akcji w drugiej części albumu. Co prawda wydaje się, że jest to opowieść dużo łatwiejsza i lżejsza niż wielokrotnie wymieniany już „Klik”, ale ciężko jest w tym wypadku traktować to jako wadę historii.

Graficznie niniejszy album również można porównać do „Klika”, choć tam rysunki były jakby nieco bardziej dopracowane i bardziej cieszyły oko. Całość utrzymana jest w czerni i bieli, a postaci, z jednej strony nieco uproszczone, to jednak są narysowane w realistycznym stylu. Warto w tym miejscu nadmienić, że Manara uniknął zbytniego przerysowania postaci i choć bohaterki mają wszystko to, co mieć powinny, to nie wyglądają jak nadmuchane lalki. To częsty błąd, który pojawia się w erotyce. W tym wypadku praktycznie wszyscy bohaterowie są naturalni, a nasz sprawca zamieszania wręcz niezbyt pasujący na gwiazdę komiksu erotycznego. Swoją drogą Manara nie przywiązuje w tej pozycji szczególnie dużej uwagi do drugiego planu, który zresztą przez wykorzystanie niewielkich kadrów nie jest zbyt widoczny, więc nie można spodziewać się specjalnie graficznych fajerwerków. Natomiast gra kobiecym ciałem została przez niego opanowana niemalże do perfekcji. W mojej opinii jest to najmocniejszy punkt tego tytułu.

Słowa pochwały należą się Taurusowi za utrzymanie stylistyki wydania podobnej do „Klika”. Okładka wygląda bardzo podobnie do poprzedniego komiksu Włocha (o tym, czy przyciąga ona uwagę swoim minimalizmem można by dyskutować), co w połączeniu z „Klikiem” tworzy swego rodzaju kolekcję komiksów Manary. Wygląda to naprawdę nieźle. Szkoda, że zabrakło dodatków w postaci choćby szkiców, natomiast pewnie też dzięki temu (a także temu, że liczy on mniej stron od poprzedniego komiksu Włocha) cena tego wydania jest bardzo przystępna (50 zł okładkowa).

Zdaniem podsumowania, „Zapach niewidzialnego” to całkiem niezła rozrywka dla czytelników, którzy lubią lekką erotykę podaną w przystępnej formie i okraszoną dużą dawką humoru i akcji. Po lekturze odniosłem wrażenie, że pokazanie scen seksu zeszło w tym wypadku na drugi plan, a autor starał się przyciągnąć naszą uwagę innymi elementami. Humor niekiedy jest dość absurdalny, ale potrafi rozśmieszyć. Dużo akcji i pościgów w drugiej historii sprawiło natomiast, że nie jest to zbiór monotonny. Czyta się go moim zdaniem całkiem nieźle, a jeśli liczycie nie tylko na kolejne pokazy łóżkowych igraszek i lubicie twórczość Manary to sięgnijcie śmiało po ten album.

„Zapach niewidzialnego - wydanie zbiorcze”

Scenariusz: Milo Manara
Rysunki: Milo Manara
Tłumaczenie: Jakub Syty
Wydawnictwo: Taurus Media
Data wydania: 01.10.2016 r.
Formt: 215x290 mm
Druk: cz-b
Papier: kredowy
Oprawa: twarda
Stron: 112
Cena: 50 zł
Tekst opublikowano pierwotnie na portalu paradoks.net.pl


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza