poniedziałek, 11 czerwca 2018

„Pan Żarówka” już na pierwszy rzut oka przyciąga nasz wzrok. Dzieło debiutującego w komiksowym fachu Wojciecha Wawszczyka zostało wydane przez Kulturę Gniewu z ogromną dbałością o detale. Stąd też minimalistyczna czarna okładka z żółtymi zdobieniami, równie czarne brzegi stron i pomniejszony format, za którym idzie naprawdę okazała ilość stron. Całość daje piorunujący i rzadko spotykany efekt wizualny, który od razu zachęca do zakupu i lektury.






Dla Wawszczyka jest to pierwszy komiks, nad którym pracował, gdyż do tej pory był on znany raczej z animacji - m.in. adaptacji „Jeża Jerzego”. Tym razem postanowił on jednak podziałać coś w nieco bardziej statycznym (w porównaniu do animacji) medium, tworząc opowieść o Panu Żarówce. Tytułowego bohatera poznajemy, jako dziecko mieszkające na typowym polskim blokowisku. Ma on swoich rodziców i wszystko pozornie wydaje się jak najbardziej w porządku. Szybko jednak możemy przekonać się, że nie do końca tak jest, bowiem nie tylko role dorosłych są pozamieniane, ale i cała familia ma sporo problemów, z którymi muszą mierzyć się w codziennym życiu. Mama pracuje w hucie a tata „Żarówki”, jako prasowacz. Szczególnie tata ma mało czasu dla naszego bohatera, przez co rodzina się od siebie oddala. Cała sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy wypadkowi ulega głowa rodziny tytułowego bohatera, stając się… sprasowanym „naleśnikiem”. Jeśli do tego jeszcze dodamy, że wkrótce mama się łamie w pół, a dziecko świeci, otrzymamy pełen obraz tego, z czym przyjdzie nam się spotkać w czasie lektury komiksu. Twórca tej mocno nietypowej czy wręcz surrealistycznej historii w dość metaforyczny sposób opowiada o zwykłym codziennym życiu przysłowiowej rodziny Kowalskich. Pod płaszczykiem nierealistycznych zdarzeń (bo w końcu jak dziecko może zostać świecącą żarówką?) ukazuje on bardzo poważne i trochę przyziemne troski, jak brak czasu dla bliskich, gonienie za zapewnieniem jak najbardziej godnego życia swoim bliskim, osamotnienie w codziennym życiu czy oddalenie się od siebie rodziców i dzieci. Cały ten komiks przepełniony jest tego typu egzystencjalnymi problemami z życia normalnej rodziny.



Wawszczyk bardzo dużo mówi w nim o dorastaniu, dzięki czemu obserwujemy losy „Pana Żarówki” od najmłodszego dzieciństwa aż do lat późno młodzieńczych. Wraz z biegiem lat, zmieniają się - co oczywiste - problemy i zachowanie bohatera, które ukazuje nam w swoim komiksie autor. Fakt, że robi to w sposób ciekawy i szczery, sprawia, że dużo jest w tym wszystkim emocji i zainteresowania. Jest też w nim sporo przeciwstawnych emocji. Bardzo często towarzyszy nam smutek, gdy obserwujemy psujące się relacje głównego bohatera z jego matką, kłopoty w szkole czy cierpienia, które są udziałem rodziców, ale z drugiej Wawszczyk podaje nam te elementy w taki sposób, że można odnaleźć w nim - tj. komiksie - pewne pozytywy czy sporą ilość ciepła. Całą tą surrealistyczną i ukazaną w bardzo metaforyczny sposób historię okrasił dodatkowo szczyptą humoru przez co, jest ona dużo bardziej strawna i nie powoduje u nas totalnej depresji.

„Pan Żarówka” śmiało mógłby być komiksem biograficznym (tudzież autobiograficznym), gdyż całość przedstawionych zdarzeń, mimo wykorzystanej formy, jest niezwykle realistyczna. To trochę taki zapis kilkunastu lat życia typowej polskiej rodziny żyjącej w PRL-owskich czasach. To też historia o miłości, poświęceniu i dojrzewaniu, która kryje w sobie nie tylko drugie, ale i trzecie dno i w dużej mierze od nas samych, od naszej uczuciowości zależy, jak ją odczytamy. I jak na debiutanta przyznać trzeba, że Wojtek Wawszczyk poradził sobie w wymyślonej konwencji świetnie i choć poprzeczkę zawiesił sobie wysoko, to po prostu przez nią przeskoczył z dużym zapasem.



Zresztą nie tylko scenariuszowo autor się obronił. Rysunek też jest niczego sobie, tzn. czerń i biel, a także taka dość surowa i minimalistyczna forma rysowania pasują do siebie w tym wypadku dość dobrze. Sposób, w jaki opowiada on historię swoimi rysunkami, pokazuje, że ma doświadczenie na polu animacji, które potrafi przełożyć na język komiksu. Nie brakuje w nim dynamiki, a i pewne zawarte smaczki i pomysłowe zabiegi uatrakcyjniają cały ten komiks. Mimo tego więc, że to komiks graficznie raczej oszczędny w formie to ma elementy, które na pewno sprawiają, że przyjemnie się po niego sięga.

Cóż, o „Panu Żarówce” można napisać naprawdę dużo. Można napisać, że to komiks absolutnie niebanalny, że jest krzywym zwierciadłem ukazującym obraz społeczeństwa. Można też dodać, że jest to komiks o życiu w biedzie o tym, że dość trudno jest w takowej funkcjonować, ale też o tym, ze świat na przestrzeni lat poszedł do przodu. W końcu można stwierdzić, że to historia o normalnym życiu każdego z nas, że to komiks gdzie możliwości, jakie daje medium obrazkowe, zostały wykorzystane w stu procentach, co zaowocowało hiper surrealistyczną historią o „naleśniku”, „żarówce” i złamanej w pół kobiecie. Wszystko to można napisać. Tylko po co? Lepiej po prostu samemu sięgnąć po tę opowieść i przekonać się co i w jaki sposób chce nam opowiedzieć Wojtek Wawszczyk.

Pan Żarówka 

Scenariusz: Wojtek Wawszczyk
Rysunek: Wojtek Wawszczyk
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Rok Wydania Polskiego: 4/2018
Tytuł Oryginału: Pan Żarówka
Gatunek: Komiks
Liczba Stron: 624
Format: 135x180 mm
Oprawa: Miękka
Papier: zwykły
ISBN: 9788364858789
Wydanie: I
Cena Z Okładki: 69,90 zł
Papier: Offsetowy
Druk: Czarno-biały
Tekst powstał na potrzeby portalu sztukater.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz