niedziela, 22 września 2019

(Recenzja) Kentarou Miura - Berserk 21, 22

Ja się pytam, dlaczego na okładkach Berserka są takie spojlery? Czemu jest tak, że wystarczy rzut oka na nią i już największe zaskoczenie danej części przestaje być tajemnicą? Kurczę, trochę szkoda, ale trudno. Tak czy inaczej, udało się nadrobić dwie kolejne odsłony tej kultowej serii, więc 21 i 22 tom można uznać za przeczytane i odhaczone heh.








Standardowo już przy okazji kolejnych odsłon tej serii zachęcę was do lektury, napiszę co ciekawego w środku, jakie były zalety a gdzie widzę minusy – jeśli jakieś w ogóle są. Słowem podsumowania o tym, co wydarzyło się w dwóch kolejnych tomach mangi Kentarou Miury.

Tom 21

Bardzo mroczne, brutalne i niezwykle widowiskowe zakończenie „Sagi Skazania”, które robi wrażenie na czytelniku. Miura przenosi nas w sam środek piekła w trakcie walki dobra ze złem, diabła z aniołami, tych złych z tymi dobrymi. Problem i pytanie, jakie się nasuwa jest takie – kto do cholery jest tu dobry, a kto zły. Czy w ogóle ktokolwiek stoi po tej jasnej stronie mocy? Wszystkie strony konfliktu, który obserwujemy w trakcie czytania tej mangi, są tak samo brutalne, bezwzględne i pozbawione skrupułów. Jak walczą to na całego i tylko motywacje mają inne. Mangaka przedstawia te zmagania w sposób niezwykle dosadny, nie ogranicza się i nie kontroluje. Pojedynki są niezwykle mroczne, przeciwnicy coraz mocniejsi, a walki bezwzględne.

Całe te zmagania są niezwykle dynamiczne i przepełnione akcją, która nie zwalnia praktycznie nawet na moment. To jednak niejedyny mocny element tej odsłony serii. Niezwykle sugestywne są religijne nawiązania Miury, które serwuje on w mandze. Jak już kiedyś wspominałem to, jak rozprawia się on z kościołem, można wręcz uznać za bluźnierstwo, natomiast nie sposób odmówić tutaj emocjonalności.

Zakończenie sagi przynosi też jeden genialny zwrot akcji, który jednak zepsuty jest w pewien sposób przez spojler, o którym wspomniałem na początku. To - i po raz kolejny nadużywanie humorystycznych elementów - to dwa najsłabsze elementy.



Tom 22

Mimo tego, że jedna saga się dopiero zakończyła a drugiej mamy początek to Miura nie daje nam wytchnąć. Od początku atakuje z grubej rury i choć pozornie sam początek jest nieco spokojniejszy, to jednak bardzo szybko okazuje się, że czytelnik dostanie tutaj, to do czego już się przyzwyczaił. Mnóstwo akcji, pojedynków, spora dawka atrakcyjnej dynamiki. I niezwykłe rysunki. W tym tomie mamy do czynienia z wieloma scenami grupowych pojedynków, dzięki czemu otrzymujemy jeden z ciekawszych pod względem graficznym odcinków serii.

Tom ten ma jeszcze jeden wyróżnik, a mianowicie mamy okazję poznać historię i genezę jednej z ciekawszych i ważniejszych w całej serii postaci. W tym natłoku pojedynków i akcji bardzo rzadko zdarza się, że Miura skupia swoją uwagę na pojedynczej postaci, że daje ją czytelnikowi poznać i, że pozwala poznać motywacje obecnych działań. Szkoda, bo nadają one głębi bohaterom i nie obraziłbym się, gdyby tego typu elementów byłoby więcej.

Sama najnowsza saga zapowiada się równie ciekawie co ta właśnie zakończona, tym bardziej że wracają w niej postacie ze starszych części. Wiele wskazuje na to, że znów otrzymamy coś epickiego, że Miura nadal nie wystrzelał się z pomysłów i, że nie będzie brakowało kolejnych szermierczych pojedynków z kolejnymi dziwacznymi stworami. A, że przy tym główny bohater nabiera znów ludzkiego wyrazu, ukazuje emocje i przywiązuje się do innych, to myślę, że będzie dobrze.

Dwa kolejne tomy „Berserka” przyniosły więc szereg ciekawych zdarzeń i mnóstwo akcji, ale też elementy, których nie widuje się w niej na co dzień. Ciekawe dwa tomy i choć czasami można się już w tym wszystkim zagubić i można mieć wrażenie, że i sam autor już tego wszystkiego nie kontroluje, to nadal jest to wyborna, kontrowersyjna i solidna uczta mangowa.

Berserk 21, 22

Scenarzysta:Kentarou Miura
Ilustrator:Kentarou Miura
Wydawnictwo:JPF - Japonica Polonica Fantastica
Seria:Berserk (#21)
Format:148x210 mm
Oprawa:miękka w obwolucie
Papier:offset
Druk:cz-b


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza